Szukając miejsca pod Krakowem, w którym można pojeździć na sankach, przez przypadek trafiłam na stronę promującą trasę na biegówki w Obidowej. Porzuciłam więc pomysł z sankami, znalazłam kompana i w świąteczny poranek stawiłam się w otulinie Gorczańskiego Parku Narodowego, aby przeżyć mój pierwszy raz na biegówkach.
Biegówki – od czego zacząć?
Na końcu wsi Obidowa (jadąc w kierunku Nowego Targu, zjazd w lewo na światłach w Klikuszowej) znajduje się kilka parkingów, które o 9 rano były już niemal zapełnione. Wraz z moją towarzyszką, osobistą siostrą i osobistą stylistką – Justyna Kowalcze Osobistka Stylistka – nie spodziewałyśmy się takiego widoku. W naszej świadomości — do tamtej pory — biegówki jawiły się jako sport niszowy.
Punkty wypożyczenia nart (zarówno te w środku wsi, jak i u wylotu trasy) oferowały wypożyczenie sprzętu za 25 złotych za cały dzień. W cenie zestawu otrzymałyśmy narty, buty oraz kijki. Czy trzeba zapłacić za coś jeszcze? Otóż nie! Żadnych biletów wstępu, karnetów, kaucji… Cóż za miła odmiana w porównaniu ze standardowymi wyciągami narciarskimi. Ale to nie koniec niespodzianek!
Śladami Olimpijczyków
Zaraz za mostkiem przerzuconym nad Lepietnicą zaczyna się urzekający, ponad 11-kilometrowy odcinek łączący Obidową ze schroniskiem na Turbaczu. Ścieżka ta została wytyczona w ramach projektu pod nazwą „Śladami Olimpijczyków”, a patronat nad nią objęła Justyna Kowalczyk (która notabene jak strzała minęła nas na początku trasy wraz z resztą reprezentantek Polski w tej dyscyplinie).
Trasa jest podzielona na kilka mniejszych etapów. Pierwszy, 4-kilometorowy – kończący się w Podsolnisku — świetnie nadaje się dla początkujących narciarzy. Jest stosunkowo płaski, nie ma na nim dużych przewyższeń, więc sprzyja nauce tej nowej dla nas dyscypliny. A na początku idzie nam pokracznie! Podglądamy, jak robią to inni, ale stylów w biegówkach jest kilka, więc czułyśmy się nieco zdezorientowane. Ale po drugim przebytym kilometrze już wiedziałyśmy, o co w tym wszystkim „biega”. Po pierwszym etapie trasa biegnie tzw. „stokówką”, przez teren Lasów Państwowych na Średni Wierch, Solnisko i Rozdziele, by ostatecznie zakończyć się na Turbaczu.
Im wyżej, tym częściej zza koron drzew przebijały się góry: najpierw Babia Góra, potem Tatry, a na końcu Luboń Wielki. Na Turbacz nie dotarłyśmy — zabrakło nam 2,5 kilometra. Ale jak na pierwszy raz, nasze 17 przebiegniętych kilometrów brzmi dobrze.
Po drodze, choć było mocno pod górę, mijali nas zarówno rowerzyści na fatbike’ach, jak i psi zaprzęg! Wracając zaś, gdy narciarzy na trasie było już mniej, minęłyśmy trzy kuligi!
Co za niespodzianka!
Biegówki w Obidowej bardzo mnie zaskoczyły. Co dokładnie? Pozwólcie że wymienię, bo jest tego sporo:
- Jest cicho! Trasa biegnie przez las i polany, wzdłuż potoku, a następnie przez góry. Pokrywa śnieżna jest nienaruszona (może jedynie przez sarny), a białe czapy śniegu na świerkach wyglądają jak z bajki! Nie ma muzyki z głośników, krzykliwych reklam, świecących neonów, kolejek do wyciągu. Czegóż chcieć więcej?
- Narciarze pozdrawiają się na szlaku! „Cześć” czy „dzień dobry” jest tu tak samo popularne jak podczas pieszych wędrówek przez góry! Super sprawa!
- A co równie ważne – nie ma tłumów! Mimo pełnego parkingu, ludzi na trasie nie ma wielu, albo ich obecność na tak dużym obszarze nie jest dokuczliwa.
- Brak opłat za korzystanie z trasy jest sporym plusem! Koszt karnetów na stoki narciarskie z roku na rok są coraz wyższe, a tutaj biegniemy po świetnie utrzymanej i wyratrakowanej trasie, zupełnie za darmo.
- Bieg pod górę (przynajmniej w mojej ocenie) jest dużo łatwiejszy niż zjazd. Dużo mniej zmęczyłam się wbiegając, niż próbując zjeżdżać na biegówkach, nad którymi nie miałam większej kontroli.
- Sprzęt jest bardzo lekki! Buty są wygodne (niczym zimowe trapery), a narty – choć długie – lekkie jak piórko.
- Nie ma szans aby Ci było zimno w stopy. Ogrzewacze więc zostaw w domu. Stopy i palce narciarza są w ciągłym ruchu więc zupełnie nie odczuwa się chłodu.
- Aby zacząć, nie potrzebujesz specjalistycznej odzieży. Na biegówki trzeba ubrać się lekko – bielizna termoaktywna, getry, polar i softshell w zupełności wystarczą. Zapomnij także o grubej czapce! Wystarczy opaska lub lekka bandama. Weź za to rękawiczki!
Biegówki mnie zachwyciły! Liczę, że zima szybko wróci w góry, bym ponownie mogła wrócić na biegówki w Obidowej.