Są takie miejsca, w których potrzeba obcowania z przyrodą, spotyka się z poszanowaniem natury, a jednocześnie z dobrym designem. Takim miejscem na małopolskiej mapie jest Enklawa Przyrodnicza „Bobrowisko” w Starym Sączu. Jeśli macie gdzieś zobaczyć bobra, lęgowiska łabędzi niemych, a przy tym spędzić czas w pięknym otoczeniu przyrody, to obierzcie kierunek na Sądecczyznę.

Jak dojechać?
Enklawa przyrodnicza znajduje się tuż za Starym Sączem, za (lub jak kto woli przed) mostem na Dunajcu. Tuż obok przebiega świetnie utrzymana ścieżka rowerowa Velo Dunajec, która aż prosi się, aby nią któregoś dnia się przejechać. Tuż na rogatkach Bobrowiska jest obszerny, darmowy parking samochodowy.
Jesteśmy! I co dalej?
Aby dotrzeć do Bobrowiska, musicie kierować się trasą rowerową Velo Dunajec. I tu od razu dwie uwagi: to droga rowerowa, więc pamiętajcie, że rowerzyści mają tutaj pierwszeństwo i zachowajcie ostrożność. Druga uwaga — nie ma tutaj żadnego chodnika dla pieszych, co nie jest do końca przemyślane, jeśli chodzi o dostępność enklawy dla turystów innych niż rowerzyści. Ale to tylko 450 metrów wspólnej drogi — dacie radę. Potem droga odbija na leśną ścieżkę, która wiedzie wzdłuż wartko płynącego Dunajca. Po chwili widzimy spory gabion, który jest swoistą bramą do świata przyrody. Informuje nas także o historii powstania tego unikatowego miejsca.
Bobry, łabędzie nieme, żaby, ważki, zaskrońce…
Enklawa jest darmową atrakcją — nie ma tu żadnych budek z biletami. Ale czym ona jest? W praktyce to pomosty o długości 400 metrów meandrujące między bagnami, jeziorkami i zaroślami, które są siedliskiem gadów, ptaków oraz — a jakże – bobrów! Na terenie Bobrowiska zbudowano także dwie obserwacyjne czatownie, z których można obserwować zwierzęta. Pierwsza pozwala na podglądanie łabędzia niemego. My go nie widzieliśmy, za to doskonale widoczne było jego lęgowisko.
Druga czatowania — wyposażona w lunety — zachęca do obserwacji bobrów w akcji. Choć są one zwierzętami nocnymi, Małż i Spółka wypatrzyli jednego! Zazdrość!
Bobry są największymi gryzoniami w Europie i ich liczba w Polsce jest — że tak powiem — zadowalająca. Ale jeszcze cztery stulecia temu groziło im całkowite wyginięcie. Jako że potrafi on spędzić pod wodą do 15 minut, uważano bobry za zwierzęta spokrewnione z rybami i pozwalano ich mięso spożywać w trakcie Wielkiego Postu. Bobrzy ogon był zaś specjałem na wigilijnej wieczerzy. Zabijano je także ze względu na futro, bobrzy smalec oraz dla wysuszonej wydzieliny narządów rozrodczych samców, tzw. stroju bobrowego czy też castoreum. Wydzielina ta służyła im naturalnie do zaznaczania swojego terytorium, stąd przenikliwy zapach. Za czasów Jana II Sobieskiego castoreum leczyło choroby uszu, bóle głowy, zębów czy też wątroby, a także melancholie, bezsenność, słaby wzrok.
Dobry design zawsze się obroni
Dwa słowa o samej architekturze miejsca, bo aż prosi się o komentarz. Bobrowisko w Nowym Sączu to skromna, ale nowoczesna i wtapiająca się w przyrodę architektura. Dopracowana jest (prawie!*) w najdrobniejszym szczególe. Surowe drewno doskonale współgra z otoczeniem.
Enklawa powstała na terenie dawnej żwirowni, która niemal 30 lat temu zaprzestała eksploatacji kruszywa. Miejsce to, które zarazem jest miejscem spotkania się Popradu z Dunajcem, poddano rekultywacji i dzięki potędze przyrody niejako samo przywróciło się do życia. Bóbr, który niestrudzenie budował tutaj tamy, żery i całe systemy kanałów, niejako zaprosił na te tereny ptactwo wodne, gady i płazy.
Czatownie — przypominają mi wielkie ryby wynurzające się z wody — zrobią wrażenie na każdym. Każdemu przypominają one coś innego — słyszałam wersję o statku kosmicznym. Maleńkie okienka w czatowniach ustawione są na różnych wysokościach, więc zarówno dorośli, jak i dzieci mają możliwość podglądania bobrów w akcji. Warto jednak wziąć lornetki, jeśli chce się oglądać naturę z jeszcze bliższej perspektywy, niezależnie od czekających do lunet odwiedzających. Na czatowniach zainstalowano też tabliczki informujące o występujących tu roślinach i zwierzętach. Bobrowisko w Stary Sączu to dobrze przemyślane miejsce!
* Jedyny minus to taki, że balustrady oraz lunety na tarasie drugiej czatowni są ustawione tak wysoko, że dzieci nie są w stanie z nich korzystać. I gdy my dorośli wzdychamy nad pięknem przyrody, one nic nie są w stanie z tych balkonów zobaczyć. Przydałby się tam jakiś mały podest! Ale to niewielki minus, bo miejsc, w których mogą one podglądać przyrodę w enklawie, nie brakuje.
Pomost się skończył?
Można wrócić na parking tą samą drogą, czyli przez enklawę przyrodniczą Bobrowisko w Starym Saczu. Można też za intuicją iść ścieżką dalej, która — zaraz po przecięciu Velo Dunajec — poprowadzi nas przez przyjemne stawy rybne aż do parkingu. Modre stawy rybne oddzielają od siebie zielone groble, na których poustawiane są ławeczki. Aż chce się na nich usiąść i odpocząć w ciszy. Choć wokół może być sporo rybaków — umówmy się – łowią oni w kompletnej ciszy. Tak czy owak, którąkolwiek z dróg nie wybierzecie, będziecie zadowoleni – nawet jeśli pchacie przed sobą wózek z dzieckiem! Przejście tej trasy powinno zająć Wam jakieś 20 minut (1 km).
Weselakowa radzi
- Bobrowisko w Starym Sączu jest świetne i warto tutaj przyjechać. Możecie połączyć wyjazd ze zwiedzaniem uroczego Starego Sącza, platformy widokowej w Woli Kroguleckiej czy Sądeckiego Parku Etnograficznego w Nowym Sączu.
- Brzeg Dunajca, obok którego prowadzi ścieżka, jest szeroki, wyłożony dużymi otoczakami. To miejsce idealne na piknik i zabawy w wodzie. Woda przy brzegu jest płytka i zachęca do moczenia małych stópek.
- Tuż obok enklawy znajduje się zacnych rozmiarów park linowy dla dzieci już od 3 roku życia. Limit wieku – bez ograniczeń!
- Jest to atrakcja na ok. 1 godzinę.
Masz ochotę na więcej podróży w towarzystwie Weselakowej i Spółki?
Kliknij w poniższy baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce.

