O możliwości jazdy drezynami w Regulicach wiem od 2017 roku. Powiedziałam już o tej wyjątkowej atrakcji wszystkim znajomym i każdy z nich drezyny w Regulicach już odwiedził. Mnie samej wybranie się tam zajęło trzy długie lata. O trzy za długo…

Jak to się stało, że można w Małopolsce jeździć na drezynach?
Na początku były tory kolejowe. Linia kolejowa o numerze 103, łącząca Trzebinię z Wadowicami powstała ponad 120 lat temu. Po jej elektryfikacji, ale i licznych perypetiach, zamknięto ją dla ruchu pasażerskiego w 2002 roku. Rok później, po usunięciu trakcji do dzieła przystąpili złomiarze. I gdyby nie dwóch szaleńców (bo jak inaczej nazwać kogoś, kto postanowił wydzierżawić od PKP nieużywaną linię kolejową), dziś o linii 103 mówilibyśmy już tylko w czasie przeszłym.
Panowie Michała Ściana i Grzegorza Pater — bo o nich mowa — w 2015 roku postanowili ocalić „Stotrójkę”. Groziło jej przekształcenia w trasę rowerową. Rok później wykonali oni testowy przejazd drezyną rowerową. Żółty pojazd, napędzany siłą nóg, mknący po nieczynnych od dawna torach i przemierzający niestrzeżone przejazdy drogowe wzbudził niemałą sensację w okolicy. Już rok później rozpoczęli oni regularne kursy drezynami, stając się nie tylko atrakcją tej malowniczej okolicy, ale i prawdziwymi promotorami Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego i okolic.
Stoi na stacji… drezyna
Aby móc przejechać się na drezynach, wystarczy odwiedzić stronę internetową Lokalnej Kolei Drezynowej i dokonać rezerwacji online. W weekendy bywa tu tłoczno, za to w tygodniu jeździ się bardzo przyjemnie, w małych grupach.
Gdy w czwartkowe popołudnie stawiliśmy się na stacji w Regulicach, nic jeszcze nie zwiastowało tak świetnej zabawy. Była pewna doza ekscytacji, ale o tym, jak cudowna to zabawa mieliśmy się dowiedzieć zaraz po sygnale gwizdka i przeciągłym okrzykiem: „Oooooodjazd”! Chciałoby się rzec — para buch, koła w ruch. Pary jednak trzeba było szukać w mięśniach nóg, aby koła z wolna zaczęły się poruszać. Nie przejechaliśmy nawet 15 metrów, gdy wszyscy wiedzieliśmy już, że to będzie jedno z fajniejszych wakacyjnych wspomnień. Dzieciaki wierciły się na „tylnej kanapie”, bo też chciały mieć swój udział w pokonywaniu tej malowniczej, 11-kilometrowej trasy.
Przez zielone tunele
Trasa z Regulic do pierwszego przystanku w Nieporazie biegnie „ostro” w górę! Całe 2% nachylenia! Mimo to, mając trójkę dzieci na pokładzie, trzeba się nieźle namęczyć. Ale okoliczności przyrody nie pozwalają na narzekanie. Przez zacienione zielone tunele przemierzamy kolejne kilometry. Trasa biegnie nad triasowymi źródełkami o turkusowym odcieniu, przez urokliwe mostki przerzucone nad Regulanką i wokół olbrzymiej skały, która jakby wyrosła zaraz przy torach. Nie mniejszą radość sprawia nam przejeżdżanie drezynami przez drogi, gdzie na widok czerwonego lizaka uniesionego w górę przez Kierownika Ruchu, samochody grzecznie ustawiają się w kolejce i nas przepuszczają. W Nieporazie zatrzymujemy się na kilka minut. Tam właśnie, ku uciesze dzieci, następuje zawrócenie drezyn. I tak ostatni stają się pierwszymi… Dzieciaki zaś z radości krzyczą, że „koło”, na które wjeżdżają drezyny, jest takie jak w Stacyjkowie.
Jeśli był pot i znój, to musi być i nagroda — zjazd z górki. Niby nachylenie niewielkie, ale nasze drezyny rozpędziły się do szalonych prędkości zaledwie od jednego zamachu nogą. Gdyby nie czujne oko Kierownika Ruchu, przegapilibyśmy niechybnie kolejną atrakcję na trasie — Stację Winnica.
Winnica Czak
Jeśli — tak jak my — zdecydujecie się na 11-kilometrową trasę, to po godzinie pedałowania zatrzymacie się w winnicy Czak. Ten obowiązkowy punkt wycieczki jest miłym przerywnikiem od pedałowania. Wraz z właścicielką zwiedzamy winnicę, poznając przy okazji historię jej powstania. Niestety tegoroczne majowe przymrozki dały się winnym krzewom we znaki i kto wie, czy ten rok zakończy się dla właścicieli zbiorami…
A gdy wydaje Ci się, że to już koniec…
Gdy zbliżamy się do stacji kolejowej w Regulicach, czujemy niedosyt… Program zakładał dwie godziny jazdy, a my jedziemy ledwo ponad godzinę… Kierownik Ruchu szybko jednak wybił nam te przypuszczenia z głowy. Kazał zwolnić hamulec, gdyż to jeszcze nie koniec! Ale radość! Okazało się, że „Stotrójką” możemy mknąć dalej, aż do Alwerni!
Ten odcinek znacznie różnił się od pierwszego, kończącego się w Nieporazie. Był bardziej dziki, częściej przejeżdżaliśmy przez las i zagajniki, przez rozległe pola i łąki. Dwukrotnie widzieliśmy bażanta, raz udało się wypatrzeć dzięcioła zielonego… Minęliśmy też nieczynny kamieniołom permskich skał – melafirów, w którym licznie występowały agaty i ametysty. Podobno do tej pory można je tam znaleźć.
I już w tym miejscu Wam powiem, że warto zająć pierwszą lub ostatnią drezynę! Dlaczego? Dlatego, że ma się przywilej jechać jeden odcinek z Kierownikiem Ruchu, który barwnie przedstawia historię powstania Lokalnej Linii Kolejowej i zmagań właścicieli z utrzymaniem „Stotrójki”. Jest też świetnym promotorem tutejszych terenów. Jego wiedza nie kończy się na klasztorze w Alwerni czy mijanym kamieniołomie. Za jego radą postanowiliśmy jeszcze — na koniec dnia — udać się na Stare Dworzysko.
Stare Dworzysko
Jeśli spodziewacie się, że będę opisywać jakiś straszny dwór, to jesteście w błędzie. Stare Dworzysko znajduje się na najwyższym wzniesieniu Kwaczały — Kamionce Małej. Od XVIII wieku istniał tutaj folwark „Siemota”, który istniał aż do wybuchu II wojny światowej. Dziś tereny te należą do Stowarzyszenia Sympatyków i Przyjaciół Kwaczały, a stojąca tu altanka jest jednym z punktów postoju na trasie rowerowej Greenvelo biegnącej z Wiednia do Krakowa. Nasz Kierownik Ruchu nie kłamał mówiąc, że można tutaj poczuć starą, polską wieś. Drogi biegną a to wąwozami, a to szczytami pagórków. Łąki są obsypane kwieciem i ziołami, przy drogach rosną lipy, dziki wiśnie i czarny bez. Na stromych brzegach wąwozów czerwienią się leśne poziomki, a w oddali widać stadninę i pasące się nań konie. Jeśli tylko jesteście zmotoryzowani, wpadnijcie tutaj na spacer!
Drezyny w Regulicach to wyjątkowa atrakcja! Ale w okolicach Alwernii oraz Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego też nie powinniście się nudzić! Możecie odwiedzić oddalony o 12 kilometrów Nadwiślański Park Etnograficzny, o którym pisałam TUTAJ albo zamek Tenczyn w Rudnie (6 km).

Weselakowa radzi
- na jazdę drezynami najlepiej umówcie się w tygodniu; w weekend są znacznie bardziej oblegane;
- rezerwując drezynę ustalacie długość trasy, dzień oraz godzinę odjazdu;
- przyjedźcie co najmniej 15 minut przed odjazdem – będziecie musieli przejść krótkie szkolenie z obsługi drezyn;
- na jedną drezynę wchodzą 4 osoby dorosłe + 1 dziecko; ewentualnie tak jak u nas dwoje dorosłych + trójka dzieci;
- przy stacji kolejowej w Regulicach, która jest siedzibą Lokalnej Linii Kolejowej jest bezpłatny parking samochodowy;
- sama stacja jest odnowiona i pełna wartościowych map i broszur turystycznych – wybór lepszy niż w niejednym punkcie informacji turystycznej;
- pedałować mogą i duzi i mali; dziecko o wzroście ok. 135 cm powinno bez problemu dosięgnąć do pedałów; siedzisko jest regulowane; hamulec powinna obsługiwać osoba dorosła;
- w trakcie naszej wycieczki z drezyny korzystała osoba niepełnosprawna jeżdżąca na wózku inwalidzkim; Kierownik Ruchu pomógł w bezpiecznym przeniesieniu tej osoby na drezynę, a wózek inwalidzki – po złożeniu – również znalazł swe miejsce na drezynie;
- Lokalna Linia Kolejowa posiada dziesięć 4-osobowych drezyn rowerowych oraz jedną drezynę ręczną. Do napędzania drezyny potrzebne są minimum dwie osoby;
- polecam wybrać pierwszą bądź ostatnią drezynę;
- w kasie można płacić kartą płatniczą;
- zachowajcie bilety do kontroli – nie żartuję!
Masz ochotę na więcej podróży w towarzystwie Weselakowej i Spółki?
Kliknij w poniższy baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce.


Deserunt est deserunt et. Et ratione iure qui.