Jest lipcowe popołudnie. Słońce przypieka niemiłosiernie, ale to jeden z niewielu dni ze słońcem w tym rejonie. Już z początkiem września temperatura spadnie w okolice zera i gdzieniegdzie może prószyć śnieg. Zresztą, jeszcze w maju połowa wysokogórskich przełęczy jest zamknięta dla ruchu kołowego z powodu zalegających tam mas śniegu. Wystarczą dwa ciepłe miesiące by w maleńkim miasteczku, w Kolorado, mógł odbyć się Festiwal Dzikich Kwiatów. Wszystkie kwiatki wyciągają swe główki do słońca i zdają się mówić: Witajcie w Crested Butte!

Zaledwie pół godziny lotu dzieli stolicę Kolorado – Denver od Gunnison. 22 mile później szeroka dolina ukazuje swe płaskie i łagodne oblicze. Wielkie topole łagodnie pochylają się ku strumieniowi szemrzącemu pośród dywanów uplecionych z dzikich kwiatów.

Jak z bajki
Tylko cień wielkiej góry – Piramidy Teocalli, nazwanej tak przez geodetę, który w 1874 r. skojarzył tę górę z piramidami Azteków — i ból głowy przypominają, że jesteśmy na wysokości 2720 m n.p.m. Chwilę później dają się zauważyć maleńkie, kolorowe wiktoriańskie domki oplecione kwiatami. To Crested Butte.

Dla jednych widok kiczowaty, jak z westernu, a dla innych miejsce, którego atmosferę chce się chłonąć całym sobą. Niewielkie drewniane domki, każdy pomalowany na inny ciepły, pastelowy kolor, stoją równo w rządku wzdłuż głównej ulicy miasta, szumnie nazwanej Elk Avenue. Miasteczko wyznaczają zaledwie dwie przecinające się ze sobą ulice i nawet mało wprawiony rowerzysta jest je w stanie objechać dookoła w niecałe dziesięć minut. Ale to wcale nie odbiera mu uroku. Wręcz przeciwnie. Wystarczy wychylić nos zza okna, by oczom ukazało się 10 mil nagich szczytów ciągnących się powyżej linii drzew.
Niebezpieczna gorączka
Widok elektryzuje, tym bardziej, jeśli ruszy machina wyobraźni połączona z wiedzą historyczną. Widok gór musiał zadziwiać także archaicznych myśliwych, którzy przeszli główny zachodni łańcuch Colorago Rockies czyli Elk Mountains. Później rdzenni mieszkańcy Ameryki – Ute – zrobili sobie z Crested Butte letnią rezydencję. W 1810 r. przybyli na te ziemie biali osadnicy, a wraz z nimi ich „American Dream”. Dla przykładu: Sylvester Richardson zamienił wszystkie łąki na pastwiska, stając się potentatem w hodowli bydła. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych odkryto tu złoża srebra i zaczęła się… „gorączka”.
Niedługo trzeba było czekać na moment, w którym cena srebra straci na wartości, co było powodem upadku wielu miast w Kolorado. Ale nie Crested Butte. Ono wydobywało lśniący, srebrny kruszec aż do 1952 r., kiedy to zamknięto ostatnią kopalnię. W mieście pozostali nieliczni mieszkańcy. W miejsce starych lokatorów wprowadzili się hipisi oraz biznesmeni. I to ci ostatni — w 1960 r. – postawili tutaj pierwszy wyciąg narciarski, zbudowany na górze Crested Butte, który był początkiem kolejnego rozkwitu miasta. O historii miasta można dowiedzieć się więcej, odwiedzając miejski ratusz. Kryje on w sobie nie jedną tajemnicę miasta, jak choćby i tę, że jednymi z pierwszych osadników Crested Butte byli… Chorwaci i Słoweńcy.
Festiwalowe miasteczko
Dziś miasto należy do National Historic District, które wymusza na włodarzach miasta przestrzegania przepisów budowlanych. Zakazują one m.in. stawiania ponadgabarytowych obiektów, co ma odwzorowanie w przyjaznej architekturze. Choć maleńkie drewniane domki sprawiają wrażenie, jakby miało zaraz runąć pod masą gór okalających „Butte” – jak zwą miasto mieszkańcy – większość z nich stoi tutaj dobre ponad sto lat i wciąż emanuje niebywałym urokiem.
Butte jest całkowitym zaprzeczeniem niedalekiego i wydumanego Aspen. Jest to miasto bez świateł ulicznych, łańcuchów hotelowych i ekskluzywnych sklepów czy sieci handlowych. Za to z ludźmi celebrującymi życie każdego dnia; ludźmi, którzy są w stanie nauczyć radości życia każdego przyjezdnego w ciągu kilku dni. Zwłaszcza jeśli trafi się na jeden z licznych letnich festiwali – na przykład Festiwal Dzikich Kwiatów. W lipcu kwiaty kwitną tu tak obficie, że w 1989 r. rząd Kolorado nadał Crested Butte tytuł Kwiatowej Stolicy Stanu. Aby przyjrzeć się ukwieconym połaciom, należy wybrać się na wycieczkę rowerową na jedną z 10 świetnie oznakowanych i przygotowanych tras.
Jednakże Festiwal Dzikich Kwiatów, to nie jedyna letnia atrakcja tego miejsca. Lipiec przynosi tutaj także Crested Butte Music Festival, który oferuje bogaty program i zaprasza najlepszych artystów z całego kraju. Skromnych rozmiarów Center for the Arts, a czasem także i stary kościół — Union Congregational, zbudowany w 1883 roku, stają się na ten czas salami koncertowymi. W sierpniu natomiast lasy zapełniają się pachnącymi grzybami. To one przynoszą do miasta niezwykły Festiwal Grzybów, podczas którego lokalni kucharze uczą gości przygotowywania wykwintnych dań z kurek.
Nie dla leniuchów
Powiedzmy sobie szczerze jedną rzecz: to nie jest miasto dla nieaktywnych leniuchów. Oczywiście można usiąść i podziwiać góry z ławki na Elk Avenue lub zrobić sobie samochodową przejażdżkę po górskich drogach otwartych tylko latem. Ale Crested Butte to miejsce dla tych, dla których nie ma nic lepszego niż chodzenie po górach. Wystarczy godzina lub dwie, by znaleźć się na szczycie Scalp Ridge, lub długich, zielonych stokach na szczycie Mount Axtell. Tam po prostu trzeba dojść, aby móc usiąść i rozkoszować się tymi wszystkimi nagimi szczytami dookoła.
Trzy czwarte tej ziemi leży w na terenie Lasów Państwowych (Gunnison National Forest). Ich utworzenie było jednym z najlepszych posunięć prezydenta Theodore Roosevelta (utworzył ich łącznie 150). Problem, który dotyczy rozjeżdżonych szlaków turystycznych w Polsce, tam — w Kolorado — już dawno został rozwiązany. Cześć lasu jest otwarta dla rowerów górskich, a nawet motocykli offroad i quadów. Mimo to wciąż istnieje ponad tysiąc kilometrów kwadratowych przestrzeni, gdzie ludzie mogą przyjść tylko na piechotę lub przyjechać konno.
Ale dla tych zmotoryzowanych Butte także przygotowało coś wyjątkowego. Jedną z ciekawszych tras jest Gothic Road. Aby się tam dostać, wpierw należy przejechać przez Mt. Crested Butte, które stanowi stację narciarską i bazę noclegową. Trasa szybko biegnie w górę, gdzie szerokie stoki górskie pokryte są przez niezliczone dzikie kwiaty i zioła. Rzeka, wzdłuż której prowadzi droga wygląda tak, jakby dostał skrętu kiszek od tych wysokości. Wszystko to robi piorunujące wrażenie.
Przy odrobinie szczęścia można natknąć się na jelenie, zobaczyć orła, czasem owce rocky mountain. Drogą tą (ale tylko samochodem z napędem na 4 koła i tylko w lipcu!) można dostać się do Aspen przez przełęcz Schofield Pass (3263 m n.p.m.). Jest to trasa, która pozwala na zobaczenie dwóch spośród 54 w całym Kolorado „fourteeners”, czyli szczytów powyżej 14000 stóp (ponad 4200 m n.p.m.).
Natura na wyciągnięcie ręki
Ci, którzy wolą pozostać wśród barwnych dywanów, powinni zostawić swoje pojazdy na wyznaczonym parkingu powyżej Mt. Crested Butte i pieszo udać się na wycieczkę do wodospadu Judd. Droga z parkingu do wodospadu zajmuje dobrą godzinę marszu. Huk wody spadający z urwiska i zimne krople krystalicznie czystej wody unoszące się w powietrzu, przyjemnie chłodzą ciało umęczone wędrówką.
Nikt nie liczy kalorii
Po takich wyprawach organizm domaga się kalorii. By mieć siłę na dalsze atrakcje, najlepiej udać się do najbardziej kalorycznego miejsca w mieście. Fabryka czekolady (Rocky Mountains Chocolate Factory) na swoją siedzibę wybrało maleńki domek przy Elk Avenue. Właśnie cukiernicy kończą swoje dzieło – dużą, bo 2 na 3 metry replikę góry Crested Butte. Ponadto można kupić wiadro masła orzechowego, tuzin jabłek oblanych mleczną czekoladą oraz lody o najbardziej zaskakujących smakach — na kilogramy. Wprawdzie nie ma zakazu wchodzenia tam z dziećmi, ale jest całkiem dobra rada.
Choć Crested Butte jest młodszym bratem Aspen — zimowej stolicy stanu — to nie odbiera mu to uroku. Wręcz przeciwnie. Krótkie i intensywne lato nadaje temu miastu specyficzny charakter. Ludzie właśnie wtedy chcą się bawić i świętować. No bo jak tu nie świętować, skoro ma się wiosnę i lato skumulowaną w 3 miesiącach? A Festiwal Dzikich Kwiatów to zapewne najbardziej barwny festiwal w USA.
Tekst oryginalny znajduje się tutaj: National Geographic