Wydawać by się mogło, że nie ma wielkiej filozofii w zrobieniu wianka na drzwi. Tu przypiąć, tam dokleić, przewiązać kokardką i voilà. Jednak wiele osób uważa, że nie byłoby w stanie podołać takiemu zadaniu. Bo nie mają materiałów, bo nie mają podstawy do wianków, bo skąd nabrać te wszystkie ozdoby. Aby nieco pomóc tym, którzy twierdzą, że się nie da, przygotowałam jesienny wianek na drzwi. Niech to będzie taka mała rozgrzewka przed wiankowym szaleństwem, które czyha na nas tuż za rogiem (adwentowe wianki na blogu już za 2 tygodnie!).

Problem pierwszy – jak mam zdobyć materiały?
Są na to różne sposoby. Najprostszym — aczkolwiek najbardziej kosztownym — jest ich zakup w sklepach florystycznych (także online). Można też pokusić się o wypad na giełdę kwiatową, co jest niezwykłą przygodą samą w sobie. Różnorodność wyboru, kolorów, faktur i roślin przyprawia o zawrót głowy. Jest jedno „ale” – trzeba tam pojawić się dość wcześnie rano. Można też kupić gotowy zestaw potpourri (ok. 8 PLN), gdzie znajdziemy wiele drobnych materiałów stanowiących świetny wypełniacz do wianka.

Jest jednak prostszy i tańszy sposób na zdobycie materiałów na jesienny wianek na drzwi. Wystarczy przejść się na spacer do lasu i na łąkę albo skubnąć nieco rośli z ogrodu babci bądź sąsiadki (po drugiej stronie płotu zawsze wszystko lepiej rośnie). 😉 W kuchni też co nieco się znajdzie.
- Z lasu przyniesiesz: szyszki sosnowe i świerkowe, korę, mech, drobne gałązki i patyczki (np. brzozowe), wrzosy, jarzębinę, liście dębu czy klonu, porosty, krzaczki borówek/jagód;
- Na łąkach i polach znajdziesz: owoce dzikiej róży, len, osty, makówki, wysokie trawy zakończone jakimiś pędzelkami (trawy można zafarbować na czerwono, żółto lub pomarańczowo, aby nadać im bardziej jesiennego wyrazu);
- Z ogrodu (sąsiadki) przynieś: hortensję i kocankę (świetnie się zasuszają), orzechy włoskie, owoce ostrokrzewu, zatrwian, rajskie jabłuszka, bluszcz zimozielony, kasztany, żołędzie;
- Podczas sprzątania kuchni odłóż na bok: gwiazdki anyżu, korę cynamonu, suszone plastry jabłek i pomarańczy, papryczki chilli, czosnek, cebulę, liście laurowe, zioła (gałązki rozmarynu, majeranku, szałwii);
- W domu poszukaj: worków jutowych, starych gazet, korków od butelek po winie, wstążeczek, guzików.
Warto także zbierać z bukietów, które otrzymaliśmy, a które już uschły, elementy dekoracyjne w postaci kłosów, traw, ususzonych gałązek. To wszystko można potem drugi raz użyć, na przykład do jesiennego wianka.
Problem drugi – jak zacząć?
Trzeba mieć podstawę na wianek, pistolet do kleju na gorąco i klej w laskach, sekator, nożyczki. To jest absolutne minimum, bez których zrobienie wianka nie będzie możliwe. Do tego jeszcze zebrane wcześniej materiały i susz roślinny. I co najważniejsze, trzeba chcieć się tym trochę pobawić – dodawać i odejmować materiały, przymierzać, patrzeć na wianek z bliska i z oddali, eksperymentować z kolorami. Możesz też się zainspirować jesiennymi wiankami, które mam na Pintereście.
Należy zacząć układanie wianka od dużych elementów, które będą stanowić główne wypełnienie wianka. Ja zaczęłam od hortensji ogrodowej, zatrwianu oraz barwionego na bordowo lnu. Ponieważ korzystałam ze słomianej podstawy, do ich mocowania użyłam specjalnych haftek / szpilek do wianków słomianych, ale klej na gorąco lub sznurek także się doskonale sprawdzi.
Po „dużym” wypełnieniu, przychodzi czas na elementy drobne. Tutaj klej na gorąco jest niezbędny. Użyłam go do zamocowania kory, suszonych plastrów jabłek, kocanki, szyszek oraz drobnych kulek, które wypełniły mój wianek.

Wianek można wykończyć kolorową wstążką lub rafią — ja tym razem z nich zrezygnowałam.
Nie przejmuj się, jeśli wianek wyjdzie nieforemny (tak jak mój!). Ma być ozdobą Twojego domu, a w Twoim domu Ty ustalasz zasady! Wiec może być krzywo!
Problem trzeci – chcę, ale nie mam czasu.
Zapewniam Cię, że zrobienie jesiennego wianka na drzwi, który dzisiaj prezentuję, nie zajmie Ci więcej niż 1,5 godziny i to w niespiesznym tempie, wraz ze sprzątaniem. Można do robienia wianków zachęcić także dzieci — wówczas macie zapełnione dwie godziny zabawy po szkole. I nagle okazuje się, że zamiast grać w planszówki, można z nimi zrobić coś twórczego. A co najważniejsze, będą bardzo zaangażowane i niezwykle dumne z efektu.