Mówi się o niej Góra Ceprów… Że niby taka trochę Gubałówka, tylko że w Beskidach… I że gdyby nie to, że leży na trasie Małego Szlaku Beskidzkiego, to żaden ceniący się turysta nie traciłby czasu w niedzielny poranek, aby się na nią wspiąć. Kiczero! Czy to o Tobie tak źle mówi się w Internetach? Sprawdźmy, czy w tych legendach jest źdźbło prawdy! A zatem: kierunek Kiczera w Beskidzie Małym!

Park Krajobrazowy Beskidu Małego
Soła nam za przewodniczkę! Gdy tylko docieramy do Kęt, wiemy już, że należy trzymać się jej szerokiego koryta, by dotrzeć do Jeziora Międzybrodzkiego. Powstało ono (jako jedno z trzech zbiorników wodnych na Sole) po powodzi, która zalała Żywiec w 1958 roku. Górskie potoki i strumienie mają się tu gdzie rozpędzić, więc ujarzmienie Soły było tylko kwestią czasu…
I dobrze się stało! Piętrzący się wokół Beskid Mały, ubrany o tej porze roku w żółcie, czerwienie i rudości, potrzebował dużego lustra wody, aby się w nim przeglądać! Nieruchoma tafla wody, której nie mocą już żaglówki, odbijała okoliczne szczyty i zawieszone w połowie gór jesienne mgły i chmury! Idealny czas na poznawanie okolicy!

Na żółto i na niebiesko
Tam, gdzie Isepnica wpada do jeziora i tam, gdzie nad głowami startują samoloty z uczepionymi doń szybowcami, znajdziecie duży parking. Znajduje się on tuż przy dolnej stacji Polskich Kolei Linowych, których żółto-niebieskie wagoniki kolejki linowo-terenowej wywożą turystów na szczyt Góry Żar. Też z niej skorzystaliśmy! Już przy okazji wyprawy na Tobołczyk czy wycieczki Grzbietem Małych Pienin wspominałam, że nie mamy problemu z ułatwianiem sobie wędrówek ze Spółką, jeśli tylko jest ku temu sposobność. Wolimy, by dzieciaki miały siłę na dłuższą wędrówkę w górach, niż straciły energię i motywację już na samym początku.
Wyjście na Żar jest możliwe, aczkolwiek zajmie Wam około godziny (szlak czarny, 295 m przewyższenia). Sama trasa nie jest szczególnie urodziwa, dlatego że idzie się wzdłuż wyciągu narciarskiego. Dlatego zdecydowaliśmy się zapłacić za wspomnienia Spółki związane z przejażdżką wagonikiem i oszczędzić sobie godzinę dreptania w ten — i tak już krótki — jesienny dzień.
Na Żarze
Żar jest zachwycający i rozczarowujący zarazem. Panorama na Beskid Żywiecki oraz na rozlewające się pomiędzy Beskidem Małym wody Soły tworzące trzy jeziora powala z nóg! Snujące się pod szczytami jesienne mgły skutecznie rozganiane są przez szybowce i paralotniarzy, dla których warunki na Żarze jak zwykle są świetne! Pędzący na swoich wypasionych rowerach downhillowcy kuszą, by kiedyś spróbować tego ekstremalnego sportu! Podobno 300% adrenaliny gwarantowane.
Jednak Żar to też bałagan, kruszący się beton, krzyczące reklamy, budki z szybkim jedzeniem i pamiątkami. Nie dodają mu uroku ani przekaźnik, ani stoiska szkół paralotniarskich, ani też nieczynna, dwupiętrowa restauracja „Meteo”. Trzeba też pamiętać, że wypłaszczony szczyt góry to teren elektrowni szczytowo-pompowej, więc jest tu trochę przemysłowo.
Czekamy, aż kilku paralotniarzy wystartuje i idziemy w kierunku Kiczery.
Na Kiczerę marsz!
Przy zbiorniku odszukujemy czerwony szlak. Nim będziemy podążać na Kiczerę. Połowa trasy na biegnie wzdłuż płotu oddzielającego nas od zbiornika. Nie jest to urokliwa trasa — po jednej stronie wysoki zielony płot, a po drugiej droga asfaltowa. Po 25 minutach wchodzimy w końcu do lasu. Pogoda jest wyborna, więc towarzyszy nam sporo turystów. Każdy zdaje się wędrować w tym samym celu co i my. Kiczera w Beskidzie Małym jest więc dość popularna, ale tłumów nie ma. Tuż przed szczytem, na rozległej polanie jest mnóstwo ludzi. Piknikują, palą ogniska, a przede wszystkim wpatrują się w zbiornik elektrowni, który z tego miejsca wygląda najokazalej! Warto tu przyjść!
Jeszcze 3 minuty marszu i jesteśmy na szczycie! Jest on zalesiony, dlatego nie spodziewajcie się że staniecie na jakimś wierzchołku. Przy sporej rozmiarów wiacie, pod wieprzowymi kiełbaskami wesoło trzeszczy ogień. Bardzo fajne miejsce na spotkanie z przyjaciółmi czy mniej formalne urodziny. My rozkładamy się poniżej wiaty, na polanie, które obfitują wciąż owocujące krzaczki jagód. Niegdyś wypasano tu owce, jednak obecny stan polany ewidentnie wskazuje na to, że już tego zaniechano.

Trzy drogi powrotu. Którą wybrać?
Kiczera w Beskidzie Małym oferuje trzy drogi powrotu. Możemy wrócić tak, jak przyszliśmy — czerwonym szlakiem. Można też dojść czerwonym szlakiem do Przełęczy Isepnickiej (uwaga! stromo!), a następnie zielonym szlakiem wrócić w kierunku zbiornika elektrowni i góry Żar. O ile jej pierwsza część biegnie przez las, to potem musicie iść drogą asfaltową oraz ścieżką wzdłuż płotu, co jest dość monotonne i mało ciekawe przyrodniczo.
Opcja trzecia: Z Przełęczy Isepnickiej możecie także kontynuować wędrówkę wzdłuż rzeki Isepnicy przez Kosarzyska. 1/3 tej trasy pokonacie idąc przez las, a pozostałą część idąc drogą asfaltową. Na koniec czeka Was podejście na parking przy dolnej stacji kolejki, jeśli zostawiliście tam samochód.
Czy warto iść na Kiczerę?
Nie wiem skąd określenie, że Kiczera to Góra Ceprów… Zdecydowanie bardziej określenie to pasuje mi do Żaru niż do Kiczery. Trasa na wierzchołek Kiczery mogłaby być pomyślniej wytyczona, bo którykolwiek ze szlaków by nie wybrać, czeka nas albo dreptanie po asfalcie, albo wędrówka z widokiem na płot. Ale co do samej góry nie mogę się przyczepić (a wiecie przecież, że czepliwa jestem!).
Dla kogo więc Kiczera w Beskidzie Małym? A no dla tych, którzy na Żar już dotarli i chcieliby zobaczyć zbiornik z innej perspektywy. Dla tych, którzy w krótkie listopadowe dni chcą jeszcze wyjść w góry, ale nie lubią wcześnie rano wstawać (wówczas opcja kolejka + pętla czerwonym i zielonym szlakiem będzie dobrą opcją). Nie powiem jednak, że Kiczera zawładnęła moim umysłem i że koniecznie musicie się na nią wybrać. Jest zdecydowanie więcej uroczych miejsc i szlaków niż ten. Nazwanie jej jednak Górą Ceprów jest zdecydowanie krzywdzące. Dla mnie pozostanie Kiczerą!

Weselakowa i Spółka radzi:
- U stóp dolnej stacji kolejki rozciąga się królestwo dmuchańców oraz park linowy.
- Parking przy dolnej stacji kolejki płatny 7 złotych za pierwszą godzinę, każda kolejna płatna 2 złote. Opłaty dokonuje się w biletomacie. Przyjmuje on zarówno karty, jak i gotówkę.
- Bilety kolejką linowo-terenową na Żar możliwe są do kupienia w kasie oraz online. Za naszą czwórkę (dwoje dorosłych i dwójka dzieci) zapłaciliśmy 54 złote za bilet tylko w górę.
- Na górnej stacji kolejki znajdziecie zjeżdżalnię grawitacyjną.
- Na szlaku nie ma schroniska, dlatego warto zaopatrzyć się we własny prowiant. Możecie posilić się ewentualnie w jednym z budek z szybkim jedzeniem na szczycie Żaru.
- Wyjście czerwonym szlakiem na Kiczerę od strony Przełęczy Isepnickiej jest dość strome i pełne twardego tłucznia. Jeśli nie macie górskiego zacięcia, wybierzcie wyjście od strony Żaru.
Masz ochotę na więcej atrakcji z Weselakową i Spółką?
Kliknij w poniższy baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce.

