Miasto Hvar jest dumną i ozdobą wyspy. Weneckie lwy — pozostałość po panujących tu Wenecjanach — szczerzą swe kły w kierunku każdego, kto tylko mógłby pomyśleć inaczej. Niechybnie wysłałby Was na pobliskie Piekielne Wyspy, byście dokonali tam żywota! Albo, życząc Wam źle, rzuciłyby na Was przekleństwo „abyście zginęli na drogach Hvaru”. A trzeba Wam wiedzieć, że Hvar drogi ma kręte, wąskie i niebezpieczne. Czy rzeczywiście jest chociaż cień szansy, aby stolica wyspy Hvar Wam się nie spodobała? Znikomy!

Od góry do dołu – twierdza Španjola
Hvar można zwiedzać od dołu do góry, czyli od portu aż po Twierdzę Španjola, lub w odwrotnym kierunku. Ta druga opcja zyskała moje uznanie z trzech względów: po pierwsze, parking przy fortecy Španjola jest darmowy. Po drugie, zaczynamy zwiedzanie Hvaru od rzutu okiem na całe miasto i Wyspy Piekielne co daje nam pewną przewagę i wiemy, które rejony miasta eksplorować w pierwszej kolejności. Po trzecie, jeśli na zwiedzanie miasta wybieramy się po południu, wówczas powrót wieczorem wąskimi uliczkami miasta na wzgórze nie jest tak uciążliwy, jak gdybyśmy wspinali się do twierdzy za dnia. Upał też już wtedy nie doskwiera, a i widoki miasta nocą zachwycają.
Górująca nad miastem twierdza to świetny punkt widokowy na miasto. Bez względu na to, czy zdecydujecie się zwiedzanie samej twierdzy czy nie, widoki nawet spod jej murów są świetne. Jak na dłoni widać Piekielne Wyspy, wpływające do portu łódki, jachty i żaglówki oraz mozaikę czerwonych dachów, którymi pokryte są kamienne hvarskie domy.
Sama zaś twierdza została wybudowana w XIII lub XIV wieku i miała bronić mieszkańców miasta przed nikczemnymi Turkami. Wewnątrz zobaczycie więzienie, podziemne korytarze, przedmioty wydobyte ze statków, które zatonęły w okolicznych wodach czy stojącą obok kaplicę św. Jana Chrzciciela. My nie zdecydowaliśmy się na zwiedzanie wnętrz, bo warownie, fortece i zamki z reguły wyglądają podobnie — kupa kamieni uformowanych w wielki budynek skrywający w środku jakieś artefakty. Ale rozumiem, że kogoś to może kręcić. My wolimy się przyjrzeć temu co miasto Hvar ma do zaoferowania z bliska, więc schodzimy do centrum.
Plątaniną uliczek na główny plac
Aby dostać się z twierdzy do miasta, wpierw należy pokonać położony u jej stop ogród pełen egzotycznych roślin. Kaktusy, strzelające kolcami opuncje, drzewa figowe, cyprysy, sosny, oleandry, palmy czy oliwki towarzyszą nam przez połowę drogi do miasta. 109 metrów różnicy poziomów niżej, przez plątaninę uliczek pełna stromych schodów, dochodzimy do Trg sv. Stjepana — głównego placu Hvaru.
Większość osób odwiedzających Hvar to stąd zaczyna zwiedzanie miasta. Ten największy w całej Dalmacji plac z trzech stron otoczony jest białymi kamiennymi budynkami. Z jednej strony okala go katedra św. Szczepana z renesansową dzwonnicą, z drugiej Pałac Biskupi z ukrytym weń Muzeum Episkopalnym, a z trzeciej arsenał. Ten ostatni to okazały budynek z XVI wieku i niegdyś służył jako magazyn dla przedmiotów związanych z żeglugą. Jednak w 1612 roku założono tu pierwszy w Europie publiczny teatr. Dziś to Muzeum Sztuki Współczesnej oraz kawiarnia, z której roztacza się widok na całe miasto Hvar.
Portowe życie
O ile jachty w Starym Gradzie czy Jelsie robiły dobre wrażenie, o tyle jachty zawijające do Hvaru powodują zachwyt pomieszany z uczuciem niedowierzania. W drugi dzień naszego pobytu zawinął do portu jacht, który zabiera 12 pasażerów i … 28 członków załogi. Ale zawinął tam nie bez powodu: port w Hvarze ma świetną renomę i jest pięknie położony — w samym sercu miasta. Trzeba też Wam wiedzieć, że wyspa Hvar została zaliczona przez magazyn „Traveller” do grona 10 najpiękniejszych wysp na świecie. Ci więc, którzy wpływają do portu, doskonale zdają sobie sprawę z tego, w jak eleganckim i pożądanym miejscu się znajdują. Miasto Hvar zachowało dawny, niekomercyjny charakter. Nie ma tu nowoczesnej zabudowy, neonów, szyldów, banerów, reklam i budek z fast foodami… Jest tu prosto i elegancko.
Wyspy Piekielne
Ale port też służy mieszkańcom, rybakom i turystom bez złotej karty kredytowej. Można z niego nie tylko wyruszyć katamaranem do Splitu, ale też wynająć kajak czy wodną taksówkę i wyruszyć na eksplorację Piekielnych Wysp (Pakleni otoci). Choć legenda mówi, że wyspeki rozrzucone na południe od Hvaru miały chronić miasto przed złymi mocami, to rzeczywistość jest zgoła inna. Pakleni Otoci wywodzą się od słowa paklina czyli żywiczna smoła, która wielki temu była używana do uszczelniania kadłubów statków. Choć wysepki tworzą archipelag, to różnią się od siebie. Święty Klement jest najpopularniejszy wśród hvarskich turystów, a Dobri Otok ma duże łagodne skalne wybrzeże – w sam raz dla dzieci.
Słoneczna promenada
Nadmorska promenada w Hvarze ma 4,5 kilometra długości. Prowadzi przez 4 miejskie plaże: od leżących na wschodzie plaż Podstine i Majerovice, przez nadmorski park Sumica, Trg sv. Stjepana, port i klasztor franciszkanów, aż do uroczej plaży Pokonji dol. Takie odcienie błękitu jak przy tej promenadzie widzieliśmy tylko na Sardynii i na Majorce.
Warto z promenady odbić pod kościół św. Marka. Jego piękna wieża góruje nad miastem, ale sam kościół został zniszczony podczas jednego z najazdów tureckich na wyspę i jest w opłakanym stanie. Tak czy owak, zajrzeć warto! Musicie też pokręcić się po ulicach miasta, usiąść w kawiarnianym ogródku na espresso albo odpocząć na kamiennych schodkach w cieniu starych murów. Jestem pewna, że miasto Hvar przypadnie Wam do gustu! My wróciliśmy oczarowani, a miasto Hvar kompletnie nas zauroczyło!
Weselakowa radzi:
- na wyspę Hvar można dostać się promem samochodowym (pisałam o tym tutaj), ale bezpośrednio do miasta Hvar jest możliwość przypłynięcia jedynie wodolotem ze Splitu; można też przypłynąć własnym jachtem — czemu nie!
- między 400 a 1000 metrów od Trg sv. Stjepan znajdują się duże parkingi samochodowe; ceny — w zależności od położenia — to między 10 a 5 kun za godzinę (lub 100 do 50 kun za dobę);
- za darmo zaparkujecie na parkingu zlokalizowanym przy twierdzy; ale uwaga — wejście na teren twierdzy zamykane jest o 22:00 więc wróćcie do samochodu przed czasem. W przeciwnym razie czeka Was spacer okrężną drogą i zajmie Wam on co najmniej 40 minut;
- miasto jest bardzo przyjazne turystom i nazwałabym je eleganckim;
- dobrze wypoczniecie tu z dziećmi mimo stosunkowo wąskich plaż;
- Hula-Hula Beach Club — najpopularniejszy klub na wyspie — działa w tygodniu do 22:15 i ani minuty dłużej. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że prócz weekendów wyśpicie się bez problemów;
- miasto zagęszcza się w weekendy — ściągają wówczas do miasta tłumy turystów i imprezowiczów — wybierzcie inny dzień na zwiedzanie;
- miasto nastawione jest głównie na turystę apartamentowego, choć przy promenadzie funkcjonuje kilka hoteli z czego dwa przykuły moją uwagę; pierwszy to piękny 5-gwiadkowy Palace Elisabeth z wyjątkową kawiarnią na tarasie placu św. Szczepana, a drugi to olbrzymi, 4-gwiazdkowy kompleks hotelowy Amfora Hvar Grand Beach Resort gwarantujący świetną zabawę dzieciakom w basenach przy samej plaży;
- miasto Hvar restrykcyjnie podchodzi do niekulturalnie zachowujących się turystów; 500 euro to kara, która spotka każdego mężczyznę, który będzie paradował po mieście bez koszulki, a 600 euro zapłacą kobiety za spacery w stroju kąpielowym. 700 euro zapłacimy za picie alkoholu w miejscu publicznym;
- na całej wyspie musicie zapłacić podatek turystyczny za każdy dzień pobytu; liczcie się z wydatkiem ok. 1 euro za każdy dzień pobytu per osoba;
- planując pobyt warto posilić się stroną internetową Visit Hvar – znajdziecie tu sporo informacji praktycznych i turystycznych.
Masz ochotę na więcej wypraw z Weselakową i Spółką?
Kliknij poniżej w dowolnie wybrany baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce.


Służysz społeczności blogowej, pięknie składasz frazy. przyjmij najszczersze wdzięczności moich wyrazy 🙂