Ulica Floriańska w Krakowie — brama, restauracje, kluby, sklepy z pamiątkami, naganiacze, hotele, turyści i hostessy. W tym całym szumie i zgiełku, w starej kamienicy pod numerem 25, zupełnie niepozornie przycupnęło Muzeum Farmacji. Należy ono do Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wystarczy przekroczyć wysokie zielone drzwi, by znaleźć się w świecie menzurek, wag, moździerzy, tabletek, proszków, mikstur, mikroskopów, setek szufladek i naczyń aptecznych. Muzeum Farmacji w Krakowie zaprasza do swych unikalnych wnętrz!

Dawnych aptek czar
Już samo wejście do muzeum robi wrażenie, albowiem wchodzi się do niego niczym do starej apteki. W holu muzeum znajdują się bowiem XIX-wieczne meble z Apteki „Pod Złotym Słoniem”, która do 2009 roku funkcjonowała w Krakowie na rogu ul. Grodzkiej i pl. Wszystkich Świętych. Krakowskie aptekarstwo ma bogatą historię. Pierwsze wzmianki o krakowskich aptekarzach pochodzą z XIV wieku, a wydział farmacji UJ był najprawdopodobniej pierwszym takim wydziałem w całej Europie. Wydarzenie to poprzedziły jednak setki fantastycznych odkryć i drastycznych pomyłek zarówno medyków, alchemików, jak i farmaceutów. Z dwugodzinnej podróży po muzeum, które było de facto podróżą przez wieki, można zrobić fantastyczną przygodę!



Muzeum Farmacji w Krakowie ulokowane jest na 5 kondygnacjach. Od piwnic aż po strych, każdy kąt jest zagospodarowany. Każdemu z pięter towarzyszy aura tajemniczości i zmusza do zastanowienia się, jak by to było, gdybyśmy urodzili się w średniowieczu. Patrząc na liczne trupie czaszki, przedziwne przyrządy i wsłuchując się w historię farmacji, możemy pogratulować sobie, że urodziliśmy się w XX wieku.


Początki farmacji – na parterze
Na początek poznajemy znaczenie nie tylko zawodu farmaceuty, ale także i historię pierwszych leków. A były one przygotowywane i podawane w formie ciasta! Przygotowywane na wielkim marmurowym stole lub w olbrzymich moździerzach, były dla krakowskich mieszczan nie lada wydatkiem. „Trzeba mieć pieniądze, aby móc chorować” – to powiedzenie było aktualne zarówno 500 lat temu, jak i dziś. Leki były przygotowywane na indywidualne zamówienie, a im bardziej skomplikowany lub trudny do zdobycia składnik, tym cena leku wyższa. Na parterze muzeum ulokowano nie tylko piękne, zabytkowe meble pochodzące z klasztornych piwnic, ale także godła i charakterystyczne dla starych aptek elementy wystroju. Na dzieciakach największe wrażenie pewnie zrobią zasuszone aligatory, pancerz żółwia oraz pysk ryby piły.

Piwnice – na pograniczu alchemii, farmacji i restauracji
Trzeba Wam wiedzieć, że najdawniejsze apteki były wielobranżowe. Oprócz leków sprzedawano w nich także oliwę czy wino, robiono świece i perfumy. Piwnice więc wykorzystywano jako magazyny dla tych artykułów, ale także jako miejsca spotkań przy ławach, gdzie aptekarz między wyrobem leków, polewał mieszczanom wino. W piwnicach muzeum znajdują się więc zarówno beczki na wino i gąsiory, jak i cała masa szklanych butelek. W drugiej sali natomiast odnajdziemy przeróżne przyrządy, których przeznaczenia raczej byśmy się nie domyślili, gdyby nie przewodnik.


Farmacja na przestrzeni wieków i jej tajemnice
1. i 2. piętro — te kondygnacje odsłaniają przed zwiedzającymi lata postępu farmacji, a także i zmieniającą się modę zarówno w aptekarskim stolarstwie, jak i w naczyniach aptecznych. Zbiór majolik, surowców, etykiet czy aptekarskich utensyliów ułożonych w równych rządkach robi kolosalne wrażenie. Na własne oczy można podejrzeć sposób powstawania tabletek i pigułek, a także samemu oddać się dość łatwej sztuce pozłacania pigułek za pomocą specjalnych kapsuł.




Ciekawostki? Bardzo proszę! Jest ich w muzeum cała masa. A im bardziej obrzydliwe, tym łatwiejsze do zapamiętania!
Dla przykładu, barwione szkło wchodziło w reakcje chemiczne z niektórymi składnikami leków. Dlatego też, po krótkotrwałej modzie na niebieskie czy zielone flakoniki, do łask powróciło białe szkło oraz porcelana.
Kulki przeczyszczające wielokrotnego użytku? Bardzo proszę! Zrobione z antymonitu (trójsiarczka anytmonu) mogły być stosowane wielokrotnie przez wszystkich członków rodziny!
Maść na piegi? Też się znajdzie!


Jeśli chodzi zaś o surowce wykorzystywane w farmacji, to przyprawiają one o dreszcze. Można więc z etykiet odczytać następujące nazwy:
- Tłuszcz ludzki (wymieniony w grupie tłuszczów zwierzęcych!). Posiadał on właściwości zmiękczające, oczyszczające i łagodzące. Stosowany był głównie, aby ułatwić gojenie się ran, usuwanie blizn i leczeni obrzęków.
- Destylat z czaszki ludzkiej. „Weź czaszki ludzkiej tyle, ile ci będzie trzeba, pokrusz ją na małe kawałki, które następnie włóż do szklanej retorty z dużym odbieralnikiem (…)” głosił fragment książki „The Art of Distillation” z 1651 r. Podobno idealne lekarstwo na padaczkę, artretyzm czy osłabiony żołądek.
- Sproszkowane karaluchy stosowane w schorzeniach związanych z zaburzeniem krążenia, środek moczopędny, a także przeciw tężcowi.
- Mrówki, z których otrzymywano kwas, tzw. wyskok, nalewkę oraz olej. Stosowano je w leczeniu reumatyzmu oraz jako leki napotne.
- Sproszkowana mumia, róg jednorożca, ząb narwala… Można wymieniać bez końca!



Strych jak u starej zielarki
Zielarstwu, jako alternatywnej dziedzinie farmacji, zostało oddane poddasze. Nie bez powodu, jak się domyślacie! Tam jest najcieplej więc zioła szybko się osuszają. Od sufitu aż po podłogę, wiszące do dołu główkami rumianki, tymianki, bzy, oregano, majeranki napełniają powierzchnię bajecznym zapachem. Fani Harry’ego Potter’a próbują wśród wszystkich fiolek, pojemniczków i koszy wypełnionych wonnymi ziołami wypatrzeć korzeń mandragory. Czy on tam jest? Dowiedzcie się sami! Odwiedźcie Muzeum Farmacji w Krakowie!


Weselakowa i Spółka radzi:
- Muzeum Farmacji w Krakowie mieści się na ul. Floriańskiej. Nie dojedziecie tutaj więc samochodem. Pozostaje Wam spacer lub tramwaj! To zaledwie 500 metrów od przystanku Stary Kleparz lub Teatr Słowackiego.
- Muzeum nie jest przystosowane dla osób niepełnosprawnych.
- Ekspozycja jest rozmieszczona w 12 salach, od piwnic po strych na 3. piętrze. Musicie więc liczyć się ze schodami w muzeum – jest sporo chodzenia!
- Muzeum jest nieczynne w niedzielę i poniedziałek, ale przed planowanym zwiedzaniem zawsze najlepiej sprawdzić na stronie czy nie zaszły jakieś zmiany w godzinach wizyt.
- Zwiedzanie zajmie Wam 1,5 godziny.
Masz ochotę na więcej przygód z Weselakową i Spółką?
Kliknij w dowolny baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce!

