Przez drewniany, mocno wyślizgany próg wchodzimy do innego świata. Skrzypiące wrota zamykają się na wykuty przez tutejszego kowala skobel i zamykają nas w tym świecie na 5 godzin. Krowa ryczy na pastwisku, gęsi — choć zamknięte za prowizorycznym płotkiem z patyków — zaczepiają Spółkę i próbują uszczypać ich w palce. Koty wylegują się na progach, kozy obgryzają gałązki, a jabłonki zrzucają na ziemię dojrzałe jabłka. Park Etnograficzny w Tokarni, należący do Muzeum Wsi Kieleckiej, bez wątpienia plasuje się w top 3 najpiękniejszych skansenów, które do tej pory odwiedziłam. A było ich ma mojej liście już sporo! Zobaczcie, dlaczego warto go odwiedzić!
Jak w innym świecie
To stwierdzenie to nie przesada. Ten skansen żyje! Uprawia się tutaj rolę, sadzi warzywa, hoduje zwierzęta, zbiera owoce, które urodzą tutejsze drzewa. To wspaniałe widzieć tę wieś w pełnym rozkwicie! Ona mogłaby funkcjonować do dzisiaj jako prawdziwa, samowystarczalna komuna. Słowo „skansen” nie pasuje do tego miejsca. Bo choć wszystkie założenia skansenu są spełnione, to mam wrażenie, że od innych podobnych mu miejsc znacznie się różni. Po pierwsze, inne nie posiadają aż tak licznego żywego inwentarza. Po drugie, przechadzając się po tym olbrzymi, 65-hektarowym terenie ma się wrażenie spaceru przez wieś i jej przysiółki. Nie brakuje tutaj lasów, szerokich pól uprawnych, polnych ścieżek, przydrożnych krzyży i kapliczek.
Chociaż skansen podzielony jest na 6 sektorów (małomiasteczkowy, nadwiślański, wyżynnym, świętokrzyski, lessowy i dworsko-folwarczny), wszystko spójnie się w nim przenika i uzupełnia. Te wszystkie sektory łączą miejsca wspólne: kościół z dzwonnicą, plebania, organistówka, sklepik małomiasteczkowy czy zakład fotograficzny. Wiatraków jest kilka i rozrzucone są po całym parku. Uroku dodają drewniane płotki z patyków, po których do góry pną się pachnące groszki, a na prowizorycznych sztachetach suszą się gliniane garnki.
Wnętrza inne niż wszystkie
Wiele wnętrz w skansenach widziałam. Sama pochodzę ze wsi i wiele przedmiotów z „dawnych czasów” znam i umiem obsługiwać (pisałam o tym tutaj). Ale to, z jaką pieczołowitością wyposażone są chałupy w Muzeum Wsi Kieleckiej, przeszło moje oczekiwania. Każdy detal wyposażenia jest przemyślany i doskonale dobrany. Na stołach pysznią się kołacze, na podłogach rozrzucone są drewniane zabawki, tak jakby co dopiero dziecko wybiegło z domu, zostawiając ten bałagan. Wszystko sprawia takie wrażenie, jakby domownicy dopiero co opuścili te izby, zostawiając chleb piekący się w piecu i niedokończoną przez szewca parę butów na zydlu.
Prócz standardowych chat kowala, pszczelarza, tkaczki czy szkoły moją uwagę zwróciły chaty wiejskiego lekarza, aptekarza czy szewca. Są chaty bogatych wieśniaków, jak i biedoty wiążącej koniec z końcem. Ale największe wrażenie zrobiła na mnie chata w której – pośrodku izby – leżał w prostej drewnianej trumnie nieboszczyk. W chacie obok, w kołysce leżało dziecko. Cykl życia i cykl zmieniających się pór roku jest w tym skansenie bardzo namacalny. Dostarcza też przemyśleń o tym, jak bardzo szybko zmienia się świat.
Nie ma nudy
Jak wspomniałam we wstępie, Muzeum Wsi Kieleckiej wciągnęło nas na 5 godzin. Teren jest tak rozległy, że to jest minimum, które należy poświęcić na całe jego obejście. Spółka nie czuła nudy. Z radością zaglądali do każdej chaty, szukali mysich dziur w spichlerzach, wdrapywali się po stromych drabinach do młyna. A że jesień była wyjątkowo piękna i ciepła, obrzucali się złotymi liśćmi. Gdy dopadało ich zmęczenie, siadali pod jabłonką i wcinali jabłka, które sami zebrali. Brzmi trochę jak wakacje u babci na wsi. Ja też tak się czułam!
Informacje praktyczne
Gdyby nie to, że jeszcze tak wiele miejsc jest do odwiedzenia, chętnie wróciłabym do parku ponownie. Będąc w okolicy warto przy okazji odwiedzić zamek w Chęcinach, Jaskinię Raj czy Góry Świętokrzyskie. Czy to nie brzmi jak przepis na weekend?
Park Etnograficzny w Tokarni leży 1,5 godziny jazdy samochodem od Krakowa i 2 godziny jazdy z Katowic. Gdy tylko droga S7 zostanie oddana do użytku w całości, czas przejazdu znacznie się skróci. Pobliskie Kielce są świetnie skomunikowane z dużymi miastami, można więc dojechać komunikacją zbiorową do Kielc, a stamtąd linią T dojechać do Tokarni. Linia T kursuje od maja do października. Park jest otwarty w różnych godzinach, w zależności od pory roku oraz dnia tygodnia. Warto to sprawdzić na ich stronie internetowej (tutaj). Ceny biletów są przystępne – 16 PLN normalny, 10 PLN ulgowy, ale dostępne są także bilety rodzinne i seniorskie.
Wybierzecie się? Dacie znać w komentarzu lub na Facebooku.