To, co widzicie na zdjęciu, to Paryż fotografowany spod Bazyliki Sacré-Cœur. Ładny? Nie odpowiadajcie! Jak więc widzicie, o spektakularną podróżniczą porażkę wcale nie trudno! Podróż z niewłaściwym towarzyszem lub dziećmi, deszczowa pogoda, wysoki sezon turystyczny, upał, głód, pragnienie, przeładowany program turystyczny, fatalny przewodnik czy złe oznakowanie trasy lub szlaku mogą zrujnować wakacje. Nie bez znaczenia są także nasze oczekiwania i wyobrażenia (fachowo w turystyce opisywane jako „podróż wyobrażona”). A oliwy do ognia dolewają jeszcze sprytnie podkręcone zdjęcia z internetu czy Instagrama — przepuszczone przez presety, filtry i Photoshopa często — ale nie zawsze! — sprzedają nam fałszywy obraz miejsca. Czy ja mam podróżnicze rozczarowania? Oczywiście! I to wcale nie wstyd się przyznać, że dana podróż była totalnym niewypałem!

Riwiera Makarska, Chorwacja
Do wakacji w Chorwacji zawsze podchodziliśmy z rezerwą. Zdjęcia wrzucane przez znajomych z corocznych wakacji w Chorwacji nigdy szczególnie nas nie zachwycały. Ale przecież miliony Polaków odwiedzających to miejsce nie mogą się mylić! Po coś oni tam jeżdżą! Z tą myślą pojechaliśmy po raz pierwszy do Chorwacji, w sierpniu 2019 r. Za cel obraliśmy Riwierę Makarską, a dokładniej miejscowość Baska Voda. I prócz ciepłej wody, uroczego, acz dość nieprzystępnego wybrzeża, oraz pięknego masywu Biokovo nie podobało nam się tam dosłownie nic! Było gorąco (44 stopnie Celsjusza), tłumnie, głośno, neonowo, plastikowo, a wszechobecne reklamy zasłaniały wszystko, co mogło w tym miejscu być atutem. Makarska, jako stolica riwiery, także nie miała nic do zaoferowania. Mimo tego, że szczyci się prehistorycznym osadnictwem, nie zostało z tej historii nic wartego wspomnienia czy zobaczenia. Muzeum miejskie? Nie żartujcie sobie!
Nie pykło! Trudno! Zmęczyły nas tygodniowe wakacje w tym miejscu. I obiecaliśmy sobie, że nigdy więcej nie pojedziemy do Chorwacji na wakacje. Ale słowa nie dotrzymaliśmy. Rok później popłynęliśmy na Hvar i było cudownie. Oznacza to, że czasami warto dać drugą szansę, a Chorwacja ma swoje piękne miejsca. Podróżnicze rozczarowania da się odczarować! Wystarczy chcieć!
Zalipie, Polska
W 2018 roku Japońskie Stowarzyszenie Agentów Turystycznych (The Japanese Association of Travel Agents) uznało Zalipie za jedno z trzydziestu najpiękniejszych miejsc w Europie. 1,5 godziny po przeczytaniu tej wiadomości wyjechaliśmy do Zalipia. Nie do końca wiadomo było gdzie zaparkować, ale ostatecznie wylądowaliśmy pod Domem Malarek. Była wczesna wiosna, niedziela. Liczyliśmy na to, że będzie działać tu jakiś punkt informacji, z którego dowiemy się coś więcej o tym miejscu. A tam wszystko zamknięte na głucho. Z dwóch fatalnie oznakowanych map (z których nadal nie było wiadomo, gdzie szukać bielonych chat w kwiaty malowanych) i jednej tablicy informacyjnej, niczego się nie dowiedzieliśmy. No może prócz tego, że Zalipie leży na Małopolskie Szlaku Kulinarnym. Ze świeczką jednak szukać informacji gdzie możemy zjeść coś lokalnego i z jakiego przysmaku Zalipie słynie.
Lekko zdezorientowani wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy przed siebie. Drogą przez wieś, pozbawioną jakiegokolwiek chodnika szli ludzie, którzy — tak jak i my — szukali kolorowych chat. Po zatoczeniu ponad 4-kilometrowej pętli udało nam się zobaczyć 13 obiektów (domów, stodół, studni, psich bud) pomalowanych w charakterystyczne kwiaty, w tym słynną Zagrodę Felicji Curyłowej. I choć obiekty wyglądają uroczo, to brak infrastruktury (chodniki, dokładna mapa z zaznaczonymi obiektami, szlak edukacyjny, tablice informacyjne, punkt informacji turystycznej) spowodowały, że wyjechaliśmy tym miejscem rozczarowani! Zalipie przegrało z podstawową infrastrukturą turystyczną, a my z naszymi wyobrażeniami o tym miejscu. Spodziewaliśmy się skupiska domów, trochę jak w skansenie, a dostaliśmy rozciągniętą wieś bez chodników!
Paryż, Francja
Paryż, Rzym, Londyn, Nowy Jork, Los Angeles, Rio de Janeiro — wypowiada się je jednym tchem jako miasta „must see”. Rzym, Londyn, Nowy Jork były boskie! Ale Paryż? To ten typ podróżniczych rozczarowań, z których spada się z wysokiego konia. Nie oszukujmy się – oczekiwania co do stolicy Francji, stolicy mody, kuchni i elegancji są wysokie. A jednak niewiele mi się w tym mieście podobało, bo zachwycić nie zachwyciło mnie nic.
Zacznijmy od tego, że na zwiedzanie Paryża miałam jeden krótki, grudniowy dzień i byłam tam z wycieczką zorganizowaną. Oznaczało to dosłownie bieg przez Paryż: Montmartre, Bazylika Sacré-Cœur, przejazd przez Champs-Élysées, przez zalane deszczem szyby próbował wypatrzeć słynny wiatrak Moulin Rouge i eleganckie Paryżanki, których na ulicach zwyczajnie nie było. Paryż za to tonął w śmieciach i wydalał z trzewi nieprzyjemne zapachy. Spotkanie z Wieżą Eiffla dla mnie jako 22-latki było sporym przeżyciem, ale żeby od razu oświadczać się w takim tłoku? Pas de romance!
Z perspektywy czasu doceniam, że zobaczyłam Notre Dame, która spłonęła w zeszłym roku. Podobały mi się też piękne kamienice oraz to, że wszystkie były utrzymane w podobnym stylu, łącznie z kutymi balustradami. Dawało to uczucie porządku, którego jednak całemu miastu brakowało. Może o innej porze roku, gdy można wyłożyć się w parku na kocu w czerwoną kratkę i wcinać chrupiąca bagietkę Paryż podobałby mi się bardziej. Ale zimą nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.
Sycylia, Włochy
Sarydnia — jedna z 10 najpiękniejszych europejskich wysp — totalnie nas w sobie rozkochała i nie marzę o niczym innym jak o powrocie na tę włoską wyspę. Sardynia wysoko postawiła poprzeczkę i każdy kolejny wakacyjny wyjazd był już mierzony jej miarą. Pokładaliśmy więc nadzieję, że jej siostra — Sycylia – będzie jej lustrzanym odbiciem. Smak rozczarowania i goryczy do tej pory czuję w ustach. Jestem nawet zdania, że gdyby mój pierwszy kontakt z Włochami był poprzez podróż na Sycylię, nigdy bym do Włoch nie wróciła. Dopiero rok później Majorka uratowała nasze rozgoryczenie i niemal dorównała Sardynii swoim pięknem.
Ponieważ Sycylia jest dość duża, nie chce jej wkładać do jednego worka. Zwiedziliśmy jej wschodnią i północną część, z Cefalu i górami La Madonie włącznie. Byliśmy tam na początku czerwca i oczekiwaliśmy ciepłego morza, pozwalającego na kąpiel tak, jak o tej samej porze roku na Sardynii. Niestety woda okazała się lodowata, plaże brudne, pełne śmieci i zupełnie nieprzygotowane do nadchodzącego sezonu. Co więcej, temperatura powietrza była daleka od letniej. Chodziliśmy w długich spodniach i wiatrówkach. Jedzenie nie było takie, do jakiego przywykliśmy zwiedzając inne rejony Włoch, a tamtejsze słodkie wypieki nie przechodziły nam przez gardło. Ogólny brud, tańczące na ulicach śmieci i zupełnie nieprzewidywalni na drodze Sycylijczycy przyprawiali mojego Małża o totalną niechęć do jazdy po wyspie i powodowały strach związany z prowadzeniem samochodu.
Muszę jednak nadmienić, że podróżnicze rozczarowania nie objęły wszystkich miejsc, które zobaczyliśmy. Sycylia miała swoje dobre momenty: Cefalu, Erice, plaża w San Vita la Copo czy góry La Madonie nas oczarowały, ale ogólne wrażenie z Sycylii jest bardzo mizerne. Ale podobno jej wschodnia część jest ładniejsza. Prawda to?

Żar, Polska
Podróżnicze rozczarowania zamyka Góra Żar. Zdecydowaliśmy się na podbój tej góry przy okazji wycieczki na Kiczerę. Trasa (czarny szlak) z Międzybrodzia nie jest szczególnie urodziwy, dlatego że idzie się wzdłuż wyciągu narciarskiego. Sam zaś Żar jest zachwycający i rozczarowujący zarazem. Panorama na Beskid Żywiecki oraz na rozlewające się pomiędzy Beskidem Małym wody Soły tworzące trzy jeziora powala z nóg! Snujące się pod szczytami jesienne mgły skutecznie rozganiane są przez szybowce i paralotniarzy, dla których warunki na Żarze jak zwykle są świetne! Pędzący na swoich wypasionych rowerach downhillowcy kuszą, by kiedyś spróbować tego ekstremalnego sportu!
Jednak Żar to też bałagan, kruszący się beton, polepiony asfalt, krzyczące reklamy, budki z szybkim jedzeniem i pamiątkami. Nie dodają mu uroku ani przekaźnik, ani stoiska szkół paralotniarskich, ani też nieczynna, dwupiętrowa restauracja „Meteo”. Trzeba też pamiętać, że wypłaszczony szczyt góry to teren elektrowni szczytowo-pompowej, więc jest tu przemysłowo, a wszystko ogrodzone jest wysokim płotem. Jednym słowem, jest tu byle jak!
Czy coś jeszcze?
Tak, na tym moja lista rozczarowań się nie kończy. Nie zachwyciło nas wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Materialnego UNESCO włoskie Alberobello. Popatrzcie tylko na te zdjęcia – KLIK! No można się zakochać! Ale na miejscu rzeczywistość nie jest taka piękna (zwłaszcza zimą), a i miejsce, z którego robi się zdjęcia ma duże znaczenie!
Miami w USA, na Florydzie! Zaskoczeni? Ja też byłam zaskoczona! Ocean — piękny i ciepły. A poza tym – brrrr — okropne miejsce! Pełne nachalnych, pijanych i spalonych nastolatków i klubów otwartych 24 godziny na dobę. Do tego wszechobecny szpan i szybkie samochody. W Miami pokonało mnie wyobrażenie o tym miejscu. Spodziewałam się efektu „wow”, a było wielkie „buuuu”. Na Ocean Drive jakby czas zatrzymał się w latach 90. Nie, no nie! Zupełnie nie moje klimaty!

Mówi się, że nie ma na świecie miejsc, które mogą rozczarować. Wystarczy dobre nastawienie i otwarta głowa. Ale czasami nawet dobre rady się nie sprawdzają! A jak tam u Was? Jakie są Wasze podróżnicze rozczarowania?
Masz ochotę na więcej podróży z Weselakową i Spółką?
Kliknij w poniższy baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce.


Zauroczona wrecz zakochana w Chorwacji (byłam tam 7 razy) w końcu wybrałam sie na osławiony Bol. Taki chorwacji Hel… I co? Bol pokazywany z lotu ptaka wyglada jak piekny piaszczysty cypel, bez ludzi, kusi naturalnym pieknem i az krzyczy ZROB SOBIE TU ZDJECIE I ZŁAP W REKE WIATR(jesli wieje 😉 ) tymczasem ja po przybyciu na miejsce zobaczylam tone zwylych szarych kamykow w ktorych grzezłam probujac dostac sie do skrawka wolnego miejsca w poblizu wody. Ludzi wiecej niz we Wladyslawowie w sezonie, ceny kosmiczne, lody w Dubrowniku(!) 10 kun, na zwyklym Bolu juz 2 lata temu 14kun! Nic mnie tam nie zachwycilo, wrzaski dzieci, hałas, w kanjpach pelno mlodych glosnych ludzi… o niczym tak nie marzyłam jak o tym by wrocic stamtad do pieknej POdgory… Bol = rozczarowanie, reszta Chorwacji – CUDOWNA! ps. jesli chodzi o Makarska to masz racje-wszystkie te miejscowosci tak polecane i odwiedzane prze zPoalkow to porazka, Baska voda itd, takie chorwackie Kolobrzegi, Władysławowy itp, pelne kramów i knajp.POrazka. ale znam tyle miejsc w Chorwacji ze chetnie polece 🙂
Myślę, że Bol odebrałabym podobnie jak Ty. Zawsze powtarzam, że kocham ludzi ale nie znoszę tłumów. Więc już wiem, że – w sezonie – to miejsce nie będzie dla mnie. A czy prócz tej wyprawy rozczarowało Cię w podróżach coś jeszcze?
U mnie takim rozczarowaniem była Kraina Otwartych Okiennic. Musiałyśmy odjechać rowerem kawał od szlaku Green Velo, zmarnować cały dzień w upale po fatalnych drogach i nic. Dosłownie. Ze trzy chałupy jakoś tam zdobione. W Białowieży, która była na szlaku ładniejsze znalazłyśmy. Owszem cerkwie fajne, ale tego na wschodzie pełno. Przeżyłabym, gdybym akurat tych nie widziała
O proszę! A ja tyle dobrego na temat tej krainy słyszałam i mam ją na swojej liście miejsc do odwiedzenia. Zrobię mocne rozeznanie tematu przed odwiedzeniem Krainy Otwartych Okiennic. Dzięki za Twój głos!