Przemyśl pachnie Galicją, prochem strzelniczym, pierogami ruskimi i śpiewem cerkiewnym. Wiatr ze wschodu niesie ponad 1000-letnią historię miasta i jej mieszkańców. To tu mieszkali Polacy, Rusini, Żydzi i to tu, w tym wielokulturowym tyglu, mieszały się wielkie religie: katolicyzm, prawosławie i judaizm. Dziś miasto to śmiało można nazwać perłą wschodniej Polski. A Przemyśl to miasto, które zaskakuje. Nie będziecie zawiedzeni!

Powiew historii w nieco innej odsłonie
Na przemyskim rynku stoją dwie najważniejsze postaci.
Pierwsza to niedźwiedź, który jest wizytówką miasta i na stałe zadomowił się w jego herbie. Mówi się, że legendarny założyciel Przemyśla, książę Przemysław w czasie łowów ujrzał niedźwiedzia na szczycie jednego ze wzgórz — co uznał za wskazanie, gdzie założyć gród. Prawda jest nieco inna, ale po co zaśmiecać sobie nią głowę skoro legendy tak dobrze działają na wyobraźnię? Faktem jest, że o mieście wspomina się w księgach z 981 roku, ale faktycznie zadbał o nie dopiero — a jakże! – Kazimierze Wielki. Po pierwszym rozbiorze Polski Przemyśl trafił w ręce Austriaków, utworzono tu prowincję zwaną Galicją, a 82 lata później zaczęto budować Twierdzę Przemyśl. Austriakom nie było po drodze z Rosją, stąd ten zabieg. I tu pojawia się On!
Drugą postacią jest dobry wojak Szwejk! J.Haszek, autor „Przygód dobrego wojaka Szwejka” osadził akcję 4 tomu powieści w Przemyślu. W trakcie I wojny światowej Twierdza Przemyśl zasłynęła jako najdłużej broniąca się twierdza będąca w pełnym okrążeniu. Nie mogło więc figury wojaka Szwejka na przemyskim rynku zabraknąć! Zaskoczeni? Przecież pisałam już, że Przemyśl, to miasto które zaskakuje!
Ale to nie jedyni rezydenci na przemyskim rynku. Znajdziecie tu też pomnik węgierskiego huzara, który wrzuca listy do skrzynki oraz polskiego ułana — legionistę. Panowie stoją w towarzystwie dwóch rączych koni, które są naturalnych rozmiarów. Wdrapanie się na nie przez dzieci to punkt obowiązkowy wizyty na rynku. Pomnik Mickiewicza przemilczę… W każdym mieście przecież Adaś wygląda prawie tak samo.
Przemyskie stare miasto
Pochyły, brukowany i zadrzewiony (to dziś rzadkość!) rynek to niejako brama do miasta. To stąd rozchodzą się ulice, które doprowadzą do wielu pięknych zakątków Przemyśla. Byliśmy pod wrażeniem tego, jak wiele jest tu kamienic i willi i ile z nich jest bogato odnowionych. Sam zaś rynek leży zaledwie 15 kilometrów od granicy z Ukrainą, więc śmiało można nazwać Przemyśl miastem przygranicznym.
Za czasów Franciszka Józefa I, Austriacy dokonali w mieście wielu zmian — rozebrali niemal całe mury miejskie, stary, zabytkowy ratusz oraz niektóre kościoły. W nowo budowanych ozdobnych secesyjnych kamienicach i willach powstawały hotele, restauracje i kawiarnie, a sam Przemyśl był najważniejszym miastem na linii Kraków — Lwów. Galicja zyskała także porządne połączenie kolejowe między tymi dwoma miastami, a dostojny budynek stacji kolejowej błyszczy na mapie miasta po dziś dzień. Szkoda jedynie, że jest tak pusty i zupełnie niewykorzystany jest jego potencjał.
Wchodząc doń, można niemal poczuć atmosferę dawnych czasów, gdy czekając na pociąg do Lwowa, Krakowa, Budapesztu lub Wiednia podróżny mógł zajadać się austriackim tortem Sachera, degustować węgierskie wino, czy pilzneński złoty trunek. Sam cesarz Franciszek Józef I był na tym dworcu witany aż czterokrotnie.
Dla nas spacery plątaniną przemyskich uliczek był najfajniejszą atrakcją. W uliczkach odchodzących od rynku wciąż można znaleźć sklep metalowy, papierniczy, z zabawkami… W czasach, w których centra miast mają do zaoferowania jedynie kawiarnie, głośne kluby i banki, taki stan rzeczy to miła odmiana. Ale czy są tu jeszcze jakieś atrakcje? Co zobaczyć w mieście?
Co zobaczyć w Przemyślu?
Aż chce się krzyknąć: kościoły! Takiego nagromadzenia świątyń na kilometr kwadratowy dawno nie widziałam. Sobór św. Jana Chrzciciela, Bazylika Archikatedralna, kościół pw. św. Marii Magdaleny i klasztor franciszkanów stoją dosłownie po sąsiedzku. Którąkolwiek z dróg by się nie wybrało, w końcu i tak natkniemy się na któryś z nich.
Zamek Kazimierzowski to także obowiązkowy punkt zwiedzania. Położony na wzgórzu, na skraju rozległego parku został wzniesiony za panowania Kazimierza Wielkiego. I tutaj można wkleić dobrze wszystkim znaną regułkę: „wielokrotnie przebudowywany” ostatecznie otrzymał renesansowy kształt. My poprzestaliśmy na zwiedzaniu zamkowego dziedzińca, ale kto wie, co ten zamek kryje w środku!
Nieco starsi turyści będą zapewne zainteresowani Twierdzą Przemyśl oraz Fortami na Linii Mołotowa. My — z powodu Spółki — póki co odpuściliśmy te dwa miejsca, ale mamy zamiar do Przemyśla powrócić. Sami!
Jakie atrakcje dla rodzin z dziećmi w Przemyślu?
Dzieci w Przemyślu nie będą się nudzić. Atrakcje są na wyciągniecie ręki. Przemyskie podziemia ciągną się przez 400 metrów i usytuowane są 10 metrów pod ziemią. Wchodzi się do nich przez urząd miasta, a wychodzi… zupełnie z drugiej strony rynku. To świetna atrakcja dla dzieciaków. Podziemia — jak to dawniej bywało — były magazynami, a potem także szynkami i warsztatami.
Jeśli dzieciaki są aktywne, to weźcie je na trasę rowerową Green Velo, która biegnąc wschodnią granicą Polski, prowadzi także przez Przemyśl. Trasa jest świetnie utrzymana i oznakowana i możecie na nią wyruszyć z nadbrzeży Sanu, na przykład z okolic wiszącej nad Sanem kładki.
W Parku Zamkowym im. Jana Strońskiego czeka na dzieci mnóstwo przestrzeni do szaleństw oraz nowoczesne place zabaw! Stojący w parku Domek Ogrodnika pięknie komponuje się z całością. Obiecuję, że nudy nie będzie! Weźcie tylko coś na komary!
A potem wybierzcie się do Kawiarni Libera przy rynku, gdzie w ogródku kawiarnianym czeka na dzieci huśtawka, mostki i balkoniki – będą się tu dobrze bawić, zwłaszcza, że teren jest zacieniony.

Odchodzące od pochyłego rynku (jak w Stramberku) uliczki, doprowadzą Was prędzej czy później do Wieży Zegarowej, w której ulokowało się Muzeum Fajek i Dzwonów. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że miasto to słynie z wybitnych ludwisarzy. Na szczycie wieży jest taras widokowy, na który w środy wstęp jest bezpłatny.
Jest jeszcze tor saneczkowy! Aby z niego zjechać, trzeba wspiąć się na jedno z przemyskich wzgórz lub… wjechać nań kolejką krzesełkową. Fajna sprawa! Polecam!
Czy to już wszystko?
Nie! Ale Przemyśl to tak spokojne i leniwe miasto i tak bardzo urzekło nas swoją atmosferą, że ostatnie, na co mieliśmy ochotę to kolekcjonowanie zabytków i bieganie po atrakcjach (choć kusiło nas jeszcze Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej). Koniecznie przemyślcie ten Przemyśl, bo możecie się mile tym miastem zaskoczyć! Przemyśl – miasto, które zaskakuje!
W okolicy jest także sporo do zobaczenia. Zamek w Krasiczynie, Arboretum w Bolestraszycach czy cerkwie Pogórza Przemyskiego mogą sprawić, że zechcecie tu zostać na dłużej niż jeden dzień! My tak zrobiliśmy i nie żałujemy!
Weselakowa radzi:
- do Przemyśla wygodnie dostaniecie się autostradą A4; od Tarnowa jedzie się całkiem spokojnie, a za Rzeszowem nie ma już prawie żadnego ruchu;
- na zwiedzanie samego Przemyśla zaplanujcie co najmniej cały jeden dzień; jeśli natomiast chcecie zobaczyć forty, wówczas 2 dni są wskazane;
- nie spodziewajcie się w Przemyślu nie wiadomo jakich atrakcji, ale miasto jest idealne na niespieszny spacer i zadzieranie głowy w górę celem podziwiania secesyjnych kamienic;
- miasto nawet w weekendy świeci pustkami, więc to idealna destynacja dla tych, co nie lubią tłumów.
Masz ochotę na więcej wypraw z Weselakową i Spółką?
Kliknij poniżej w dowolnie wybrany baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce!

