Podczas planowania ostatniej wędrówki przeczytałam na Wikipedii, że Tobołczyk to „niewybitny szczyt w Gorcach”. I już wiedziałam, że muszę się z „niewybitnością” tej góry zmierzyć. A że w pobliżu tej góry są i inne szczyty to zdecydowaliśmy jednogłośnie: Tobołczyk i Stare Wierchy w Gorcach to plan do wykonania!

Jak dojechać?
Poranek był dość zimny, dlatego postanowiliśmy poleniuchować w łóżkach trochę dłużej i na wycieczkę wyruszyć dopiero koło 11. Późny wyjazd wiązał się jednak z pewnymi udogodnieniami. Na Tobołczyk (969 m n.p.m.) można wyruszyć z Koninek zielonym szlakiem (Koninki — Stare Wierchy, 1h 15m), my jednak postanowiliśmy pokonać pierwszy etap podróży wyciągiem krzesełkowym. Samochód można zostawić u stóp wyciągu, na rozległym parkingu (płatny 10 PLN za dzień), następnie udać się do kasy Gorczańskiego Parku Narodowego i zakupić bilety wstępu do parku, a stamtąd już prosto do kasy wyciągu. Przejazd wyciągiem krzesełkowym to dla dzieciaków nie lada frajda, a dla nas godzina marszu i marudzenia mniej. Bo choć moja Spółka po górach wędruje całkiem dobrze, to zawsze pierwsze pół godziny jest dla nich najtrudniejsze. Co chwilę chce im się pić, muszą sprawdzić, czy w plecakach przypadkiem nie ma czegoś dobrego do jedzenia, a to znowu nóżki bolą…

Przebieg trasy
Na Obidowiec (1106 m n.p.m.) docieramy przez Tobołów, mijając z prawej strony Suhorę z jej obserwatorium astronomicznym. Moim zdaniem to najładniejszy odcinek trasy na Stare Wierchy — dość często wędruje się tutaj odsłoniętymi polanami, które o tej porze roku są rdzawo-brązowe. Co rusz mija się skupiska drzew, których liście malowane są na żółto. Najtrudniejszy odcinek dla mojej Spółki to schody pomiędzy Suhorą a Obidowcem. Tam różnica wzniesień jest największa na całej trasie, więc trzeba uzbroić się w spore pokłady dopingu i motywacji, aby dzieciaki sprawnie ten odcinek pokonały.

Uwaga! Rower!
Z Obidowca na Stare Wierchy idzie się w zasadzie cały czas przez las, co chwilę krzycząc: Uwaga! Rower!
Fakt, rowerzystów jest tam sporo i towarzyszą nam na całej trasie od Tobołczyka aż do Starych Wierchów. Jak bardzo kocham rowery i rowerzystów, to jestem zdania, że nie powinno mieszać się pieszych szlaków turystycznych z rowerowymi. Jest to niekomfortowe rozwiązanie dla obydwu stron. Ale nic to! Idziemy dalej!

Stare Wierchy
Schronisko na Starych Wierchach (968 m n.p.m) jest pełne turystów. Większość dotarła tu z Rabki (przez Maciejową) lub z Obidowej, bo turystów wracających z Turbacza nie spotkaliśmy wielu. A że mocno wiało, każdy próbował wcisnąć się w jakikolwiek kąt, który osłoni go od wiatru. To potęgowało uczucie tłoku. A że za tłokiem nie przepadamy (czemu jeszcze nie raz dam wyraz na blogu), wyruszyliśmy w drogę powrotną.

Powroty bywają trudne
Nim dotarliśmy na Tobołczyk, ostatni kurs wyciągu tego dnia właśnie przeszedł do historii. Mieliśmy dwa wyjścia: zejść zielonym szlakiem do Koninek i cofnąć się pod stację wyciągu gdzie zostawiliśmy samochód bądź — czego bardzo nie polecam! — zejść na parking narciarską trasą zjazdową.
Może i Tobołczyk jest „niewybitnym szczytem w Gorcach” ale nasze zejście z Tobołczyka przez trasę zjazdową było jeszcze bardziej niewybitne. Nogi nas bolały nieziemsko. Nie popełnijcie tego błędu co my!
Tobołczyk i Stare Wierchy w Gorcach – zapamiętajcie te dwa miejsca jeśli zechcecie wyskoczyć na krótką wycieczkę z dziećmi, nawet w środku dnia.

Jestem zauroczona tym miejscem! Na nowo odkryłam je właśnie dzięki Tobie! Wybierzemy się na pewno!
Kto wie? Może jeszcze w tym roku się Wam uda! Cieszę się, że odświeżyłam Ci stare ścieżki.