O jak brzydko! O jak zimno! A jaki dzień krótki! Ale nic to! Pakujemy się zaraz po powrocie z przedszkola i szkoły i wyruszamy w podróż dookoła świata. Wystarczą nam tylko farby, pędzle, trochę kleju, nożyczki, kartka papieru i… opakowanie po jajkach!


Ahoj kamraci! Gotowi?
Plan wyprawy jest prosty: nie zależy nam na stabilnym żaglowcu i dobrym wykonaniu, ale na dobrej zabawie (przecież tylko okrążymy świat i jeszcze dziś wrócimy do domu na kolację). Nie chodzi też o to aby było ładnie, równo i od linijki. Chodzi o to, aby małe rączki ćwiczyły malowanie i wycinanie; żeby było dużo zabawy i żeby można było celowo pobrudzić się farbami! Żaglowiec z opakowania po jajkach ma nam to umożliwić.
Kiedy dzieci malują, ja włączam im szanty i opowiadam morskie opowieści. Przypominamy sobie nazwy oceanów, uczymy się jakie państwa leżą wokół Morza Bałtyckiego, jakie wyspy należą do Polski… Dzięki temu dzieciaki jeszcze bardziej wciągają się w tę „podróż”.

A gdy okręt już jest gotowy, to ładujemy na niego ludziki Lego, skrzynię pełną skarbów (armaty też się przydarzą) i wyruszamy w podróż.
Płyniecie z nami?
Jeśli spodobał Wam się nasz żaglowiec z opakowania po jajkach, to rzućcie okiem na naszą straż pożarną lub inne pomysły na wykorzystanie kartonu zebrane na Pinterest’cie.