Kocham podróże! A zwiedzanie nieturystycznych miejscowości przynosi mi chyba największą frajdę! Zwiedzając polsko-czeskie pogranicze w okolicach Chałupek trafiliśmy do gminy Krzyżanowice. Prócz tego, że jest pięknie zadbana i pachnie w niej już czeskim porządkiem świata, to znajdziecie tu coś wyjątkowego! Fantazyjny i olbrzymi zamek w Tworkowie! Nie można obok tej atrakcji przejść obojętnie!

Najpiękniejsze ruiny jakie zobaczycie
Nie ma w tych słowach ani krzty przesady! Są to najpiękniejsze ruiny, jakie kiedykolwiek widziałam! A żeby ruiny mogły być piękne, też trzeba włożyć w nie nieco wysiłku. Nie inaczej było w tym przypadku! Zamek ten można zwiedzać dopiero od 6 dni, więc jest to świeżynka na śląskiej mapie zabytków! A było to tak…
Najstarszy fragment zamku — warownia — pochodzi z XIV wieku. Kilkukrotnie przebudowywany i po różnych właścicielskich perypetiach zostaje w 1830 roku gruntownie odnowiony. 30 lat później tworkowskie włości wraz z przylegającym do zamku angielskim ogrodem kupuje hrabia von Saurma-Jeltsch. Zakup zamku w Tworkowie był dobrą inwestycją. Stał on już na planie w kształcie podkowy, a arkadowy dziedziniec, asymetryczne skrzydła oraz wieża (jeszcze bez zegara) tylko utwierdziły hrabiego w przekonaniu, że nadaje się on do dalszej rozbudowy. Oddaje on więc zamek w ręce architekta Constantina Heydenreicha, by ten uczynił z niego niemalże baśniowy pałac pełen wieżyczek, zdobień, wykuszy. Architekt spełnił życzenie hrabiego von Saurma-Jeltsch i dodał od siebie jeszcze neorenesansowe wykończenie, facjatki zwane też mansardami, a także dwukondygnacyjne krużganki. Dopełniły one wizję architekta, tworząc w tej śląskiej wsi pałac niczym z bajki.
Pali się!
I jak to też w bajkach bywa, szczęście i sielanka nie trwają wiecznie! W nocy, z 8 na 9 stycznia 1931 roku zamek spłonął niemal doszczętnie. Łunę ognia widać było w promieniu 60 kilometrów. Oficjalna przyczyna pożaru po dziś dzień nie jest znana, ale mówi się o celowym podpaleniu. Podobno właścicielom zależało na wyłudzeniu pieniędzy od ubezpieczyciela. Plotki krążące nad ruinami głoszą, że zaimpregnowali oni dach zamku łatwopalną substancją, a świadkowie zdarzeń poprzedzających pożar zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach.
Spór o odszkodowanie toczył się przed sądem niemieckim, albowiem wieś wraz z zamkiem po podziale Górnego Śląska znalazły się po stronie niemieckiej. W swym wyroku sąd odrzucił żądania właścicieli o wypłacie 500 tysięcy marek, twierdząc zgodnie z ubezpieczycielem, że część zamku została zniszczona celowo — bez użycia ognia. Właściciele otrzymali 100 tysięcy marek i na zawsze opuścili zamek w Tworkowie. Nikt nigdy nie podjął się wysiłku odbudowy zamku.
W bajkach wszystko dobrze się kończy
Nim jednak nadejdzie szczęśliwy koniec tej historii, w 1945 roku zamek spłonie po raz drugi za sprawą działań wojennych. 12 lat później zapada decyzja o wyburzeniu poniemieckiego mienia, gdyż – według ówczesnych władz – nie stanowił on zabytku. I choć — na szczęście — od rozbiórki odstąpiono, zamek w Tworkowie popadał w coraz większą ruinę.
Aż nadchodzi upragniony rok 2019, w którym wójt gminy Krzyżanowice ogłasza rewitalizację obiektu. Wieża zegarowa staje się platformą widokową, obiekt w newralgicznych miejscach zostaje zadaszony, trasa zwiedzania zabezpieczona, a fragmenty murów nadbudowane. Od 6 dni znów cieszy oko, mimo tego, że wciąż w ruinie!
Magia przygranicznych terenów
Zamek w Tworkowie trafił wreszcie na dobrych włodarzy. Gmina opiekująca się obiektem nie poprzestała jedynie na odbudowie zamku. Odgruzowano teren wokół zamku, a park w stylu angielskim przywrócono do świetności. Tuż za zamkiem znajduje się piękny staw oraz niemałych rozmiarów nowoczesny plac zabaw. Biegnącą wzdłuż zamkowych murów ścieżką Hroza można dojść do stawu Trzeciok oraz do zabytkowego ceglanego młyna. Sama zaś gmina Krzyżanowice oferuje sporą liczbę dobrze utrzymanych ścieżek rowerowych, a podróż przez te wiejskie tereny jest przyjemnością samą w sobie. Tutaj też leży Kraina Górnej Odry, która ma wiele do zaoferowania aktywnym turystom.
Jadąc w tym czy przyszłym roku na wakacje na południe Europy, zboczcie z autostrady A1 w Bohuminie i obierzcie kierunek na Tworków! Nie pożałujecie, gdyż zamek w Tworkowie jest wart spędzonej w nim każdej minuty!
Weselakowa radzi:
- wejście na teren zamku, jak i na wieżę jest darmowe;
- zamek wraz z parkiem jest ogrodzony i zamykany, dlatego jego zwiedzanie zaplanujcie do godziny 19:00;
- na przeciwko zamku, na ul. Parkowej znajduje się darmowy parking;
- w parku zamkowym dzieci znajdą duży, nowoczesny plac zabaw;
- brak gastronomii na terenie obiektu;
- niestety nie można wejść z psami;
- nie ma toalety, ale jest toi toi i jest możliwość umycia dłoni;
- wzdłuż zamku biegnie zacieniona ścieżka Hroza, którą można dojść do stawu Trzeciok;
- 7 km od Tworkowa znajduje się drugi pałac, w Krzyżanowicach;
- zamek w Tworkowie leży w w granicach Krainy Górnej Odry, o której wspominałam przy okazji Granicznych Meandrów Odry oraz Parku Krajobrazowego „Cysterskie Kompozycje Krajobrazowe Rud Wielkich”.
Masz ochotę na więcej podróży w towarzystwie Weselakowej i Spółki?

