Majorka nie jest bardzo popularna wśród polskich turystów. Mówi się nawet o niej jak o terytorium zamorskim Niemiec (sic!). Wiele osób kojarzy ją także z programów telewizyjnych, w których grupa brytyjskich nastolatków upija się do nieprzytomności w barach zlokalizowanych na południowym wybrzeżu wyspy. Takie przedstawienie wyspy może zrujnować jej reputację, a Wy gotowi bylibyście pomyśleć, że to nie miejsce dla Was. A wystarczy tylko 45 minut jazdy samochodem ze stolicy wyspy na północ, by odkryć, że Majorka to wyspa doskonała.

Alcudia – miasto dla rodzin z dziećmi
Położona na przeciwległym do Palma de Mallorca krańcu wyspy Alcudia, stała się na pierwszy tydzień naszą bazą wypadową. Otoczona z dwóch stron wodami Zatoki Pollença (Badia de Pollença) oraz Zatoki Alkudyjskiej (Badia d’Alcudia) jest świetnym miejscem do wypoczynku oraz uprawiania sportów wodnych. Kilkukilometrowa piękna piaszczysta plaża jest tylko preludium tego, z jak wyjątkowymi miejscami przyjdzie nam jeszcze się spotkać na wyspie. Wiele osób kąśliwie mówi, że Alcudia to miasto emerytów. Ale właśnie emeryckiego spokoju, bezpieczeństwa i miejscówki z dala od tzw. „imprezowni” potrzebowaliśmy, jadąc na wakacje z naszą Spółką (wówczas 3 i 5 lat).
Alcudia otoczona średniowiecznymi murami miejskimi, pełna wąskich, wyłączonych z ruchu kołowego uliczek, układa się w atrakcyjny dla dzieci labirynt. Przez słynną bramę — Portal del Moll z dwoma wieżami i strzelistymi palmami wokół — docieramy do sympatycznej starówki. Gwar dziecięcej paplaniny, w co rusz rozłożonych na placach i chodnikach restauracjach, utwierdza nas w przekonaniu, że dobrze trafiliśmy. Jest koniec maja i choć widać spory ruch w interesie, nie czujemy się osaczeni przez natłok turystów. To dobrze! Bo choć kochamy ludzi, nie lubimy tłumów.
Najpiękniejszy kraniec wyspy – Przylądek Formentor
Na wyspie wszędzie jest blisko. Więc gdy piszę, że coś jest w sąsiedztwie, to faktycznie tak jest. Wyspa ma średnio 100 kilometrów długości i jest bardzo dobrze skomunikowana — zarówno mowa tu o autobusach, jak i sieci dróg. Nie ma też problemów z parkowaniem. Majorka jest bardzo czysta i dalece odmienna kulturowo od Włoch, do których myśleliśmy, że może być podobna. Co więcej, wysepka plasuje się wysoko w rankingach dotyczących zadowolenia i jakości życia jej mieszkańców. Czy zatem Majorka to wyspa doskonała?
W sąsiedztwie Alcudii znajduje się Przylądek Formentor. Najbardziej na północ wysunięta część wyspy obezwładnia swoim pięknem. Lazurowa woda, góry, wszechobecna zieleń i niebywale urokliwie poprowadzona droga czyni to miejsce bezwzględnie wyjątkowym. Majorkańczycy zwą to ten półwysep „miejscem spotkania wiatrów” i faktycznie — wieje tam dość mocno i daje się co chwilę odczuć zmianę kierunku wiatru. Na końcu drogi znajduje się latarnia morska, jednak w tym przypadku nie cel, a podróż jest tu najważniejsza. 20-kilometrowy pas drogi, który przecina półwysep na pół, jest jedną z najpiękniej wytyczoną i położoną drogą, jaką było mi dane jechać. Kilka punktów widokowych przy drodze zachęca do zatrzymania się i kontemplowania nieziemskich krajobrazów.
Serra de Tramuntana
Na przejazd samochodem z Alcudii przez góry Serra de Tramuntana trzeba zarezerwować jeden dzień. Bo choć trasa liczy sobie jedynie 90 kilometrów, to prowadzi tak krętymi drogami, że co rusz będziecie chcieli się zatrzymywać. Ale nie z powodu problemów żołądkowych! Bynajmniej! Widoki zapierają dech w piersiach. Trasa biegnie od poziomu morza, przez lasy piniowe i gaje oliwne, na wysokość 1049 m n.p.m. Tuż nad głowami mamy szczyty gór, poniżej strome urwiska. Mijamy wielu turystów, którzy z solidnym ekwipunkiem przemierzają ten cud natury. A żeby nie być gołosłowną, jedynie nadmienię, że Serra de Tramuntana znajdują się na liście UNESCO. Wystarczy więc obrać azymut na trasę Ma-10 i w drogę.
Życie toczy się w dolinach
Góry to jedno, ale w dolinach masywu Serra de Tramuntana toczy się zwykłe życie. Otoczone głównie drzewkami pomarańczowymi i gajami oliwnymi Fornalutx, Deia, Lluc czy Soller kuszą fotografiami znalezionymi w Internecie. Panuje w nich zupełnie inny niż na wybrzeżu klimat. Choć oddalone są od morza zaledwie o kilka kilometrów w linii prostej, daje się w nich odczuć ich ścisły związek z górami. Zacienione uliczki i stare kamienne domy oddają swój chłód turystom. Samochody zostawia się poza centrum miast — to dobre rozwiązanie, które pozwala na bezpieczne poruszanie się po wąskich uliczkach. Zresztą, auta w kontrze z mikroskopijnymi ulicami i licznymi schodami nie miałyby tu najmniejszych szans.
Pierwsze na trasie Fornalutx wita nas urokliwym rynkiem. Wystarczy przysiąść w jednej z trzech czy czterech otwartych kawiarenek i zamówić świeżo wyciskany sok z tutejszych pomarańczy, by osiągnąć pełnię szczęścia. Spółka biega wesoło po ryneczku schowanym w cieniu rozłożystego platana i niczego od nas nie chce… Oh, jak błogo! Utwierdzamy się w przekonaniu, że Majorka to wyspa doskonała.
Soller, drugie odwiedzone przez nas miasto, to słynny w całej Majorce kurort oparty o zbocza gór. Gwarny o każdej porze dnia rynek co chwilę przecina jadący w kierunku Port de Soller stary, drewniany tramwaj. Od 1912 roku przemierza on 5-kilometrową trasę z Soller wzdłuż promenady do portu, zabierając na swój pokład grupki turystów. Z Soller można też pokusić się o jazdę zabytkowym pociągiem do Palma de Mallorca, ale z własnego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że widoki z okien pociągu nie dorównują tym, które widzieliśmy jadąc samochodem przez góry. Dzięki tej szczerej podpowiedzi zaoszczędzicie kilkadziesiąt euro na bilet. Warto jednak wybrać się tramwajem do portu i chłonąć atmosferę najsłynniejszego majorkańskiego kurortu.
Tym, którym jazda serpentynami już się znudziła, polecam przejazd w kierunku Palma de Mallorca tunelem wydrążonym w górach. A tym, którym wciąż mało, polecam zakręconą trasę z Soller, która kończy się na wysokości Ogrodów Alfabia (Jardins d’Alfàbia). Trasę pełną serpentyn przejechaliśmy, ale na ogrody niestety nie wystarczyło nam czasu. Rzućcie jednak okiem na zdjęcia w Internecie.
Śladami rodaka – Valldemossa
Któż z nas nie słyszał o Valldemossie… Pobyt Fryderyka i George w tym prześlicznym miasteczku trwał zaledwie kilka zimowych miesięcy. Niestety wyjątkowo chłodna i deszczowa zima nie sprzyjały rekonwalescencji Chopina. Bądź co bądź, wybrał sobie przyjemne miejsce do chorowania.
Co można robić w Valdemossie? Nie będę pisać o muzeach, bo spacer uliczkami miasteczka jest atrakcją samą w sobie. Trzeba chcieć się w tym mieście zgubić i odnaleźć na drugim jej końcu. Wszędobylskie koty, zielone okiennice, wypełnione kwiatami uliczki jeszcze długo nie dadzą nam o sobie zapomnieć.
Boskie plaże, pyszne jedzenie, słoneczne miasta
Jeśli „lokalsi” kąpią się w morzu to znaczy, że jest ono naprawdę ciepłe! Albo mieliśmy szczęście, albo wody Zatoki Alcudia nadają się do kąpieli już w maju! Nie szczędziliśmy sobie pobytu na plażach. Woda była cieplutka, a słońce z końcem maja nie operowało aż tak mocno, więc wyjazd na przełomie maja i czerwca to świetny termin na wypad z dziećmi.
Właśnie dla słońca, plaż i zabytków przyjechaliśmy na Majorkę, więc z radością odkrywaliśmy codziennie nowe miejsca. O ile w okolicach Alcudii jest długa, 10-kilometrowa piaszczysta plaża, o tyle odrobinę na wschód można odpoczywać w urokliwych zatoczkach. Do najpiękniejszych w północno-wschodniej części wyspy należą Cala Ratjada, Cala Agulla, Capdepera i moja ulubiona — Cala Mesquida.
Drugi tydzień pobytu spędziliśmy na północnym wschodzie wyspy w miejscowości Arta. Miasteczko położone 10 kilometrów od morza dało nam możliwość przyjrzenia się zwykłemu życiu mieszkańców, nie rzadko parających się rolnictwem. Nad Artą wznosi się kościół Transfiguarcio i opasane średniowiecznymi murami Sanktuarium de Sant Salvador, a niewiele dalej pustelnia Betlem.
Warto się do niej wybrać — droga prowadzi górzystym terenem wzdłuż wybrzeża, wąskimi drogami okalanymi z dwóch stron kamiennymi murkami. Co rusz serce staje na widok jadącego z naprzeciw samochodu, bo oznacza to mijankę na milimetry lub – co gorsza – konieczność cofania krętą drogą do najbliższego punktu mijania.
Na zwiedzanie stolica wyspy — Palma de Mallorca — w zupełności wystarczy jeden dzień. Dzieci będą zachwycone widokiem olbrzymich wycieczkowców, które widoczne są spod murów katedry. Katedra zaś — najczęściej fotografowany obiektów na Balearach — jest zachwycająca. Ogrom konstrukcji, mnogość detali i ciepły odcień piaskowca są w stanie zahipnotyzować. Warto przemierzyć wąskie uliczki stolicy, aby ją zobaczyć.
Ponieważ wyspa jest niewielka, warto wsiąść w samochód i jechać przed siebie by na własne oczy przekonać się, że Majorka to wyspa doskonała.
Dziękuję za cudne widoki praktyczne inf. i przypomnienie że świat jest piękny i warto mieć marzenia.pozdrawiam poproszę o jeszcze!
Oh! Widoki na Majorce są faktycznie pierwsza klasa! I pamiętaj: nie odkładaj marzeń tylko odkładaj na marzenia 🙂 Uściski!