Przełęcz Krowiarki to najwygodniejszy punkt startowy na Babią Górę, jeśli chcesz wejść na szczyt bez długiego podejścia doliną. Z tego miejsca prowadzą dwa najbardziej praktyczne warianty: krótki czerwony szlak na Diablak oraz spokojniejszy niebieski odcinek do Markowych Szczawin. Poniżej rozpisuję, kiedy który wariant ma sens, ile realnie zajmuje marsz i na co uważać, żeby nie przepalić dnia już na starcie.
Najważniejsze informacje o wyjściu z Krowiarek
- Czerwony szlak na szczyt ma ok. 4,6 km i 718 m podejścia, więc jest krótki, ale konkretnie stromy.
- Wejście w jedną stronę zajmuje zwykle ok. 2 godz. 20 min do 2 godz. 30 min, a cała wycieczka z przerwą to najczęściej 4,5-6 godzin.
- Niebieski szlak do Markowych Szczawin ma ok. 6,1 km i 168 m podejścia, więc jest dużo łagodniejszy.
- Bilet wstępu do parku w 2026 roku kosztuje 10 zł normalny i 5 zł ulgowy.
- Babia Góra jest wietrzna, a na grzbiecie pogoda potrafi zmienić się szybciej niż plan dnia.
Dlaczego Krowiarki są tak dobrym startem
Ja patrzę na Krowiarki jak na punkt, który oszczędza czas, a nie wysiłek. Startujesz już z wysokości około 1012 m n.p.m., więc do Diablaka nie dokładasz sobie długiego marszu z doliny, tylko od razu wchodzisz w górski konkret.
To ma duże znaczenie, jeśli masz tylko pół dnia, jedziesz z dalej mieszkającej ekipy albo chcesz zachować siły na zejście. Z drugiej strony Krowiarki nie „ułatwiają” Babiej Góry w sensie technicznym - po prostu skracają dojście do momentu, w którym góra pokazuje charakter. A pokazuje go szybko: po kilkuset metrach robi się stromo, a wyżej dochodzi wiatr i odsłonięty teren.
W praktyce przełęcz jest dobrym wyborem dla osób, które wolą jeden mocniejszy wysiłek niż długi spacer bez wyraźnego celu. Właśnie dlatego z Krowiarek najczęściej planuje się klasyczne wejście na szczyt, a nie przypadkową wycieczkę „zobaczymy, dokąd dojdziemy”.
Skoro punkt startowy mamy już rozpoznany, przechodzę do wariantu, który większość osób wybiera jako pierwszy.

Czerwony szlak z Krowiarek prowadzi najprościej na Diablak
To jest klasyczna, najbardziej logiczna trasa, jeśli celem jest sam szczyt Babiej Góry. Szlak prowadzi przez Sokolicę, potem przez Gówniak i kończy się na Diablaku. Pierwszy odcinek ma około 1,5 km i 355 m podejścia, więc od razu wiesz, z czym masz do czynienia: to nie rozgrzewka, tylko porządne wejście po schodach i wydeptanej ścieżce przez las.
Najpierw idziesz wśród świerków i jodeł, bez wielkich widoków. Ten etap bywa niedoceniany, bo wiele osób zaczyna za szybko, a potem czuje nogi już przy Sokolicy. Warto wtedy nie przyspieszać na siłę. Na górze przy Sokolicy teren się otwiera, ale osłony przed wiatrem prawie nie ma, więc to dobre miejsce na krótki oddech, nie na długi postój.
Druga część podejścia ma około 3 km i kolejne 358 m przewyższenia. Tu robi się bardziej skalnie, a krajobraz przechodzi w typowy grzbiet Babiej Góry - mniej drzew, więcej kamieni, kosodrzewiny i przestrzeni, która przy dobrej pogodzie robi świetne wrażenie, a przy wietrze potrafi dać w kość. Jeżeli mam polecić jedną trasę komuś, kto chce po prostu wejść na szczyt, wybieram właśnie ten wariant.
Realnie trzeba liczyć około 2 godziny 20 minut do 2 godziny 30 minut w górę, ale cała wycieczka zwykle trwa dłużej, bo na Babiej Górze nie wypada pędzić bez zatrzymania. Na przerwy, zdjęcia i zejście dobrze zostawić łącznie 4,5-6 godzin. To bezpieczniejszy margines niż wiara w „szybkie dwa i pół godziny”, które w górach rzadko kończą się zgodnie z planem.
Na tym etapie widać już wyraźnie, że Babia Góra nie jest górą do przypadkowego tempa. Dlatego warto porównać ten wariant z łagodniejszą alternatywą, która sprawdza się w zupełnie innych scenariuszach.
Niebieski wariant do Markowych Szczawin jest spokojniejszy, ale nie kończy wycieczki
Niebieski szlak z Krowiarek prowadzi do schroniska Markowe Szczawiny i jest wyraźnie łagodniejszy od wejścia na szczyt. Oficjalny opis trasy podaje około 6,1 km i tylko 168 m podejścia, więc to zupełnie inny rodzaj marszu. Tę trasę traktuję raczej jako spokojny spacer po Górnym Płaju niż pełnoprawne zdobywanie Babiej Góry.
To dobry wybór, jeśli chcesz iść z mniej wprawioną grupą, zostawić sobie siły na dłuższą przerwę w schronisku albo po prostu wybrać dzień bez presji na szczyt. Po drodze masz leśny, historyczny trakt, a sam odcinek jest na tyle wygodny, że da się na nim złapać rytm bez zadyszki już po pierwszych minutach.
Właśnie dlatego niebieski wariant działa najlepiej jako część większego planu: dojście do schroniska, odpoczynek, a dopiero potem decyzja, czy siły i pogoda pozwalają iść wyżej. Jeśli jednak celem ma być tylko Diablak, ten odcinek sam w sobie nie załatwia sprawy - trzeba doliczyć dalsze podejście na grzbiet.
Poniżej zestawiam oba rozwiązania tak, jak sam patrzyłbym na nie przy planowaniu wyjścia.
| Wariant | Co daje | Dystans | Podejście | Czas | Dla kogo |
|---|---|---|---|---|---|
| Szlak czerwony na Diablak | Najszybsze wejście na szczyt i klasyczny przebieg przez Sokolicę | 4,6 km | 718 m | ok. 2 godz. 24 min w górę | Dla osób, które chcą zdobyć szczyt w jednym, konkretnym wejściu |
| Szlak niebieski do Markowych Szczawin | Łagodny marsz leśny i wygodna baza pod dłuższą pętlę | 6,1 km | 168 m | ok. 2 godz. | Dla rodzin, mniej wprawionych turystów i osób planujących spokojniejszy dzień |
| Pętla przez szczyt i schronisko | Pełna wycieczka z wejściem na grzbiet i zejściem przez schronisko | ok. 13,4 km | ok. 860 m | ok. 5 godz. 45 min | Dla osób, które chcą zrobić z Babiej Góry cały, dobrze wypełniony dzień |
Jeśli ktoś pyta mnie o „najlepszy szlak”, zwykle odpowiadam: najlepszy jest ten, który pasuje do kondycji, pogody i czasu, a nie ten, który ma najbardziej efektowną nazwę. To prowadzi wprost do planowania wyjazdu, bo na Babiej Górze logistyka potrafi uratować albo zepsuć całą wyprawę.
Dojazd, parking i bilety warto ogarnąć przed wyjazdem
Przełęcz Krowiarki leży przy wąskiej, krętej drodze, więc dojazd samochodem jest prosty tylko wtedy, gdy jedziesz bez pośpiechu. Autobusy dojeżdżają tu sezonowo, więc jeśli planujesz transport publiczny, sprawdź rozkład z wyprzedzeniem, a nie dopiero dzień przed wyjściem. To naprawdę robi różnicę, bo na miejscu nie ma wielu „awaryjnych” opcji.
W 2026 roku bilet wstępu do parku kosztuje 10 zł normalny i 5 zł ulgowy. Bilet kupisz na miejscu lub online, ale nie myl go z parkingiem - to dwie osobne sprawy. W sezonie najlepiej przyjechać wcześnie, bo najatrakcyjniejsze godziny poranne znikają szybciej niż miejsce na parkingu po pierwszej dobrej prognozie pogody.
Na samym starcie dobrze też pamiętać o prostym porządku dnia: najpierw parkowanie i bilet, potem mapa, a dopiero później ruszanie w las. Taki rytm oszczędza nerwy i zmniejsza ryzyko, że ktoś z grupy zacznie wycieczkę już zmęczony staniem w kolejce.
Logistyka jest ważna, ale jeszcze ważniejsze jest dopasowanie trasy do warunków w terenie. Tu Babia Góra potrafi być bezkompromisowa.
Którą wersję trasy wybrać w praktyce
Gdybym miał sprowadzić wybór do prostego schematu, patrzyłbym na czas, pogodę i skład grupy. Sama kondycja to za mało, bo na Babiej Górze równie mocno liczy się wiatr, widoczność i to, czy chcesz po prostu dojść na szczyt, czy zrobić pełniejszą wycieczkę.
| Sytuacja | Lepszy wybór | Dlaczego |
|---|---|---|
| Masz pół dnia i chcesz zdobyć szczyt | Czerwony szlak | Najkrótszy start daje największą szansę, że zmieścisz wejście i zejście bez gonienia zegarka |
| Idziesz z mniej wprawionymi osobami | Niebieski odcinek do Markowych Szczawin | Łagodniejszy profil pozwala sprawdzić tempo grupy bez wchodzenia od razu w strome schody |
| Masz cały dzień i dobrą pogodę | Pętla z Krowiarek przez szczyt i schronisko | To najbardziej kompletna wersja wycieczki, bo łączy wejście na Diablak z przerwą w schronisku |
| Prognoza pokazuje silny wiatr, mgłę albo opad | Skrócenie planu lub rezygnacja z grzbietu | Na odsłoniętych odcinkach pogoda pogarsza komfort szybciej niż sam wysiłek |
W praktyce największy błąd polega na tym, że ludzie wybierają trasę według mapy, a nie według warunków. A przecież Babia Góra jest górą, która potrafi zmusić do korekty planu już na Sokolicy, szczególnie gdy na grani nie ma osłony, a wyżej trzyma wiatr.
Jeśli widzisz, że góra jest „otwarta” na wiatr albo chmury wchodzą szybko na grzbiet, lepiej od razu skrócić wyjście niż później walczyć z błędem decyzji. To nie jest miejsce na upór dla samego uporu.
Jak wyjść z Krowiarek bez nerwów i bez przepakowania
Na tej trasie najlepiej działa prosty, lekki zestaw. Nie potrzebujesz ekspedycyjnego bagażu, ale też nie warto iść „na lekko” w sensie lekkomyślnym.
- Kurtka przeciwwiatrowa lub lekka membrana, bo na grzbiecie wiatr robi największą różnicę.
- Warstwowe ubranie, które da się zdjąć na podejściu i założyć po wyjściu ponad granicę lasu.
- Woda i przekąska, najlepiej coś prostego, co da energię bez zatrzymywania marszu na długi posiłek.
- Mapa offline albo zapisany ślad, bo zasięg w górach bywa zawodny.
- Czołówka, jeśli startujesz wcześnie albo planujesz dłuższą pętlę z powrotem po zmroku.
- Rękawiczki nawet poza zimą, bo na otwartej grani chłód potrafi zaskoczyć szybciej niż w dolinie.
Na tej trasie szczególnie zwracam uwagę na dwie rzeczy: wiatr i czas. Wysokość przełęczy sprawia, że start wydaje się łatwy organizacyjnie, ale później to Babia Góra ustala tempo gry. Jeśli ruszasz wczesną wiosną albo późną jesienią, licz się z tym, że w wyższych partiach mogą jeszcze zalegać śnieg i lód, nawet gdy na dole jest już zupełnie zielono.
Dlatego najrozsądniej traktować Krowiarki nie jako „łatwe wejście”, tylko jako najkrótszy sensowny start na trudną pogodowo górę. To podejście daje najlepszy efekt: mniej chaosu, lepszy wybór trasy i dużo większą szansę, że z wycieczki wrócisz z dobrym wspomnieniem, a nie z poczuciem, że pogoda cię przejechała.