Zachciało nam się Tatr… Ale Tatry jednoznacznie kojarzą się nam z Zakopanem, Krupówkami, Morskim Okiem, tłumem i kolejkami. Z dobrą radą przyszedł niezawodny Szwagier, który propozycjami górskich wycieczek dla dużych i małych sypie jak z rękawa. Ponieważ tym razem planowaliśmy wycieczkę ze Spółką, zaproponował trasę efektowną, bogatą w atrakcje, ale niezbyt wymagającą! Mostki, potoki, łańcuchy, wąskie przejścia i wodospady… Tak w skrócie można przedstawić Wam nasz cel: Juraniowa Dolina w Tatrach Słowackich.

Start w Oravicach
Juraniowa Dolina (słow. Juráňova dolina) leży w Tatrach Zachodnich i jest dostępna dla niemal każdego piechura. Czerwony szlak wyrusza wprost spod gorących źródeł w Oravicach. Przez pierwsze 2 kilometry trasa biegnie asfaltową drogą o lekkim nachyleniu. Są więc na niej zarówno osoby na wózkach inwalidzkich, rodziny z dziećmi na rowerkach biegowych i z wózkami czy zwykli turyści w każdym wieku. Choć jest niedzielne przedpołudnie, tłumów nie ma.
Pierwsze dwa postoje (zupełnie nieplanowane) mamy tuż u wylotu szlaku. Pierwszy przy wiacie piknikowej, która jest także miejscem, w którym rozpoczyna się ścieżka edukacyjna Juraniowej Doliny. Szybki rzut okiem na zdjęcia występujących tutaj zwierząt i już kawałek dalej mamy wieżę widokową. Spółka wdrapuje się raz-dwa na drewnianą konstrukcję i z góry spogląda na pasmo Tatr Zachodnich z Osobitą na pierwszym planie. Widać stamtąd (i słychać) także i pasące się nieopodal owieczki. Sielsko!
Juraniowa Dolina
Na wysokości trzeciej wiaty turystycznej skręcamy z asfaltowej drogi, która biegnie hen hen dalej, aż pod samo Kościelisko. My zaś trzymając się czerwonego szlaku, przechodzimy przez rozległą Szatanową Polanę. Po kolejnych 15 minutrach docieramy do wylotu Doliny Juraniowej, gdzie znajduje się połączenie z żółtym szlakiem, który pozwala na bezpośrednie dojście do Doliny Bobrowieckiej. My jednak ciągle trzymamy się czerwonych oznaczeń i przez drewniany mostek wchodzimy w ciasny wąwóz skalny zwany Juraniową Cieśniawą. Tutaj też zaczyna się ścisły rezerwat przyrody. Dołem płynie potok — Juraniowy rzecz jasna! Cały czas towarzyszą nam plansze ścieżki edukacyjnej, więc przy okazji dowiadujemy się, że drzewa ustawione w poprzek potoku to pozostałości po drewnianych pomostach. Ustawiono je tam w celu ułatwienia wywozu drewna z górnych partii doliny. Uległ on całkowitemu zniszczeniu w czasie powodzi w 1934 r., po niemal 50 latach służby. Juraniowa Dolina w Tatrach Słowackich póki co nie zawodzi!
Klimat wąwozu jest świetny! Jest tu trochę jak w Czeskiej Szwajcarii (KLIK!) abo w Janosikowych Dierach, które z niemałym trudem zdobyliśmy w zeszłym roku (kto Janosikowe Diery zaliczył z dziećmi, w tym wąwozie poradzi sobie bez problemu). Droga przez Cieśniawę prowadzi a to przez urokliwe mostki przerzucone tuż nad potokiem, a to przez drabinki zawieszone nad skałami. Wody pienią się na licznych progach i kaskadach, a podziwiać je można ze ścieżki zawieszonej maksymalnie 10 metrów nad korytem potoku. Nad potokiem unosi się też mgła, co dodaje miejscu tajemniczości (ale i zdjęcia wychodzą jakby nieostre). Spółka cieszy się na widok każdej skalnej półki i widoku łańcuchów, które asekurują podczas niewysokiej wspinaczki. Urwiste turnie porastają różne gatunki roślin, mchów i porostów.
Doliną Bobrowiecką w dół
Po jakimś czasie Cieśniawa rozszerza się, a ścieżka zaczyna wspinać się ostro w górę na zachodni grzbiet. Na jego szczycie jest Umarła Przełęcz, a wędrówka w to miejsce przez Cieśniawę zajmuje około godziny. Ale za to z jakimi atrakcjami! Tutaj oficjalnie kończy się Juraniowa Dolina w Tatrach Słowackich, ale dla nas to nie koniec wędrówki. Po dotarciu na Umarłą Przełęcz zmieniamy szlak na kolor niebieski i nim już schodzimy prosto do Oravic, wzdłuż Doliny Bobrowieckiej. Widok z tej doliny jest nieco inny niż z Juraniowej Doliny. Za naszymi plecami wznosi się Grześ, Salatyn czy Banikov. Jest pięknie! Asfat jednak to nie to, co Weselakowa i Spółka lubią najbardziej, tym bardziej że tutaj trzeba przedreptać nim ok. 3 kilometrów. W Dolinie Bobrowieckiej ludzi było jeszcze mniej niż w Juranowej (a może to efekt tego, że było zaraz po deszczu?). Tak czy owak, cała pętelka warta była przedreptania, a sam wąwóz jest jak znalazł na wyprawę z dziećmi!
Weselakowa radzi
- start i meta wędrówki znajduje się w Oravicach, tuż za basenami termalnymi Meander; notabene kąpiel w tych basenach to świetny pomysł na zakończenie dnia i odprężenie po wędrówce;
- parking samochodowy znajduje się po przeciwnej stronie basenów termalnych i kosztuje 1 EUR za 8 godzin; płatne w parkometrach za odliczoną kwotę (parkometr nie wydaje reszty)
- u wylotu doliny znajdują się restauracje bary szybkiej obsługi serwujące dania bufetowe, kiełbaski z grilla, ale także langosze i gulasze;
- jadąc od strony Krakowa, należy kierować się na Chyżne i tam przekraczać granicę; osoby jadące od strony Zakopanego powinny wybrać przejście graniczne w Chochołowie; Ci, którzy jadą od strony Katowic najlepiej jeśli wybiorą przejście w Korbielowie.
- wybierając się na tę wycieczkę, pamiętajcie o dowodach osobistych lub paszportach oraz o karcie ubezpieczeniowej EKUZ (lub prywatnym ubezpieczeniu zdrowotnym);
- na trasie znajduje się siedem wiat piknikowych, które świetnie sprawdzają się jako ochrona przed deszczem 😉
- trasa łatwa, ale zdecydowanie lepiej tu mieć buty z dobrą podeszwą;
- trasa jest dobrze oznakowana, ale oznaczenia tras turystycznych na Słowacji różnią się wizualnie od tych w Polsce, dlatego lepiej sprawdzić dwa razy znak niż potem wracać;
- w Oravicach prócz basenów termalnych znajdziecie też sporo punktów wypożyczających rowery (także elektryczne), na których możecie jeździć zarówno po Juraniowej, jak i Bobrowieckiej Dolinie; wzdłuż rzeki Oravica także prowadzi asfaltowa ścieżka rowerowa;

Masz ochotę na więcej wypraw z Weselakową i Spółką?
Kliknij poniżej w dowolnie wybrany baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce!


Cudna trasa. Niezwykle malownicza. Łatwa, nie za długa – spokojnie można wybrać się z dziećmi. Dziękuję ☺️
Bardzo się cieszę, że przypadła Ci do gustu, a i dzieci nie wróciły z niej znudzone. Z prostych tras polecam też tę na Kotarz https://weselakowaispolka.pl/beskid-slaski-wedrowka-na-kotarz/