Znojmo jest traktowane przez Polaków po macoszemu. Pędząc na wakacje na południe Europy, mijamy je bez zastanowienia, byle szybciej dojechać do celu. A to właśnie Znojmo od wschodu, a Vranov nad Dyją od zachodu są wrotami do magicznej krainy wody, słońca i wina. Panie, Panowie: oto Park Narodowy Podyji i kilka sprawdzonych miejsc na cudowny urlop w tym regionie.

DZIEŃ 1
Woda, wino i słońce zaledwie 3 godziny od polskiej granicy
Wybierając region na nasz 4-dniowy majowy urlop, kierowaliśmy się tymi kryteriami. Ma być względnie blisko, ale cieplej, z pewniejszą, słoneczną pogodą, dostępem do wody i dobrego wina. Park Narodowy Podyji znaliśmy jedynie z mapy, choć w jego okolicach kręciliśmy się przy okazji naszej pierwszej rowerowej wyprawy do Czech, o której pisałam tutaj.

Jako miejsce wypadowe wybraliśmy spokojny camping Vranovska Plaz Kamp, zlokalizowany nad samym brzegiem uroczego jeziora. Znajdziecie tu zakwaterowanie na każdą kieszeń — od hoteli, przez pensjonaty, domki campingowe, proste chaty bez węzła sanitarnego, po parcele dla camperów i namiotów. Camping jest bezpieczny, z bezpośrednim dostępem do jeziora i obszernym terenem rekreacyjnym (łąka, basen ze zjeżdżalnią, trampoliny, park linowy, rowerki wodne, trzy miejsca do rozpalenia ogniska, plac zabaw i restauracje). Są też sanitariaty, prysznice oraz zmywalnia naczyń dla tych, co śpią w namiotach i camperach. My wybraliśmy domek campingowy, który był bardzo dobrze wyposażony i miał duży, słoneczny taras z widokiem na jezioro, klimatyzację oraz ogrzewanie. Można więc tu bardzo miło spędzić co najmniej jeden dzień. I można by zapytać: czego nam więcej trzeba do szczęścia? Rowerów, wędrówek i zwiedzania! Zatem, w drogę!

DZIEŃ 2
Na dwóch kółkach? A i owszem, ale łatwo nie będzie!
Powiem wprost: nie jest to najłatwiejszy rejon do jazdy na rowerach, jeśli nie ma się wprawionych w bojach dzieci przygotowanych na pokonywanie znacznych przewyższeń. Jesteśmy w winiarskim regionie, więc z pagórkowatym krajobrazem trzeba się tu liczyć. Ścieżek rowerowych w tym najmniejszym w Czechach Parku Narodowym Podyji jest aż 7. Ale jeśli dołożyć do tego ścieżki po drugiej stronie granicy — w Austrii, gdzie Park Narodowy Podyji ma swoją kontynuację w postaci Parku Narodowym Doliny Dyji — to robi się z tego całkiem niezłe miejsce do uprawiania turystyki rowerowej. Dyja, która sennie tu płynie, powoli zakręca, meandruje i tworzy niezwykły mikroklimat dla położonych tu winnic i sadów, spina ze sobą dwa kraje, tworząc niemal idealny przepis na długi weekend.



My wybraliśmy creme de la creme tutejszych ścieżek, aby poznać Park Narodowy Podyji z każdej możliwej perspektywy. Zaliczyliśmy więc przejazd przez miasteczka, leśne drogi, polne ścieżki, jazdę po górach i wzdłuż rzeki Dyji. Pokonanie tej 32-kilometrowej trasy zajęło nam cały dzień, ale nigdzie się nie spieszyliśmy i co chwilę przystawaliśmy na odpoczynek.

Park Narodowy Podyji na rowerze
Przez przerzucony nad Dyją most i koronę zapory vranowskiego zalewu wjeżdżamy do Vranova nad Dyją. Z daleka widać wznoszący się na skale zamek, którego początki sięgają XII wieku. Trochę się trzeba namęczyć, aby wdrapać się na jego dziedziniec, ale stąd przygraniczne miasteczko i Dyja prezentują się najładniej. Zwiedzanie zamku odpuszczamy, bo ileż można zwiedzać kipiących przepychem komnat! Ale ponieważ wejście na słoneczny dziedziniec jest darmowe, warto temu miejscu poświęcić chwilę. Samo miasteczko nie oferuje niczego spektakularnego prócz zamku, ale warto zatrzymać się tu na świetne lody twarogowe, które skradły moje serce i podniebienie.




Żółtym szlakiem pieszym (bo krócej) docieramy do głównego szlaku rowerowego wiodącego przez Park Narodowy Podyji. Trasa 5122 (Młynarska) okazała się szczególnie zdradliwa. Po przyjemnym, zacienionym i dość płaskim odcinku wiodącym wzdłuż Dyji, zderzyliśmy się z 200-metrową ścianą gór, na którą musieliśmy wjechać. Było ciężko. BARDZO CIĘŻKO, ale satysfakcja, jaką dał nam potem zjazd z tej góry do miejscowości Cizov, były warte potu i łez.



Cizov – przygraniczna wieś z trudną historią w tle
Pozostając w granicach parku narodowego, wjechaliśmy do uroczej wsi — Cizov. Miasteczko znajduje się zaledwie 2 kilometry od granicy z Austrią. A granicę wyznacza tu meandrująca między pagórkami rzeka Dyja — a jakże! Tuż za pastelowymi domkami otoczonymi bielonymi płotami, na końcu wsi stanęliśmy jak wryci. Toż to granica! Ale granica z lat minionych — Żelazna Kurtyna, której pozostałości można właśnie w Cizovie obejrzeć. Jest tu wysoki płot najeżony drutem kolczastym, wieże strażnicze, betonowe oraz metalowe stopery. W tym miejscu zginęło 390 osób, które próbowały przekroczyć granicę nędzy i dobrobytu między rokiem 1948 a 1989. Aż trudno uwierzyć, że w tak pięknych okolicznościach przyrody działy się tak dramatyczne rzeczy. Ale nie tylko tu! Wszak Żelazna Kurtyna miała 7250 kilometrów i sięgała od Bałtyku po Adriatyk.

Guten Tag Hardegg, Dobry Den Hardeggska Vyhlidka
Przyjemny, 2-kilometrowy zjazd z Cizova w dół rzeki oraz przekroczenie mostu wystarczyło, by dotrzeć do austriackiej wsi Hardegg. Wioska składa się z zaledwie kilkunastu domów i górującego nad wszystkim zamku. Można stamtąd kontynuować wycieczkę rowerową przez austriacką ziemię, wybierając trasę nr 8 (Thayatal Radweg) i wyjechać w czeskiej miejscowości Hnanice. My jednak wróciliśmy na naszą trasę Młynarską. Jadąc bowiem z górki do Hardegg, przeoczyliśmy szlak pieszy na wieżę widokową (vyhlidka), z której można podziwiać wijącą się Dyję oraz co dopiero opuszczony Hardegg.


Musicie wiedzieć, że Czesi kochają punkty i wieże widokowe. Namiętnie budują je na polach, pagórkach, wśród sadów i pól winogron. To właśnie od Czechów Polacy nauczyli się budowania wież widokowych. Dla przykładu, wspólnym, bo polsko — czeskim projektem, jest sieć wież widokowych na Śląsku zwanych ” Silesianka”. W ich skład wchodzi na przykład wieża widokowa na trasie Granicznych Meandrów Odry – kliknijcie, zobaczcie! Na wieżę prowadzi krótki, 10-minutowy szlak pieszy. Rowery trzeba niestety zostawić u wyjścia szlaku, a niestety nie zapewniono tu na nie odpowiednich stojaków. My przypięliśmy je do znaku drogowego.



Wsie, pola, sady i młyn
W cizovskiej „Hospoda u Svetku” jemy tradycyjny czeski obiad i po długim odpoczynku w zacienionym ogrodzie ruszamy dalej. Kawałek dalej zmieniamy trasę Młynarską na trasę nr 48 (EuroVelo 13) i na kolejnym skrzyżowaniu na trasę lokalną 5007 (Trasa Sesti Mest), która prowadzi przez niezwykle sielskie, wiejskie krajobrazy. Czeska prowincja na zawsze będzie już kojarzyć mi się z drzewami owocowymi rosnącymi wzdłuż wiejskich dróg. Jabłonie, grusze, śliwy na wiosnę tworzą kwietne portale, a jesienią karmią rowerzystów słodkimi owocami. Nie inaczej było i tu: dojazd do miejscowości Lesna należał do jednej z piękniejszych tras rowerowych, jakimi jechałam. Ach, gdyby tylko niebo było tego dnia bardziej niebieskie… Park Narodowy Podyji zachwycił nas w tym miejscu po raz kolejny.


Na końcu drogi w Lesna, w owocowym sadzie, stoi bielony młyn. Można tu zatrzymać się na jakiś posiłek czy popołudniową kawę i dalej, już względnie prostą trasą, pedałować wprost na camping.
Dla tych, którzy chętnie wydłużyliby tę trasę o drugie 32 kilometry, warto polecić trasę do zamków Bitov oraz Cornstejn — trasa wiedzie wokół meandrów Dyji.
Dzień 3
Park Narodowy Podyji pieszo
Park Narodowy Podyji świetnie nadaje się na piesze wędrówki. Spośród wszystkich tras pieszych warto wspomnieć o trzech, najbardziej popularnych (co wcale nie oznacza, najbardziej obleganych). Jest to:
- szlak żółty ze Znojma na Sealsfielduv Kamień, czyli najlepszy punkt widokowy na Park Narodowy Podyji. Prowadzi on wzdłuż spiętrzonych wód Dyji na skałę zawieszoną 200 metrów nad lustrem wody (11 km);
- kombinacja szlaku zielonego i niebieskiego z Cizova do Hardegg (Austria) wraz z wyjściem na wieżę widokową Hardeggska Vyhlidka (10,5 km);
- kombinacja szlaków (zielony, żółty i czerwony) z winiarskiej miejscowości Hnanice, przez punkt widokowy Devet Mlynu do winnicy Šobes (5 km).
My wybraliśmy tego dnia najkrótszą opcję dla siebie, czyli niewymagający spacer do najstarszej w Czechach winnicy Šobes.
Trasa jest niezwykle urozmaicona. Samochód można zostawić tuż przy hotelu Vinice Hnanice i zielonym szlakiem, w zaledwie 15 minut, dotrzeć do punktu widokowego Devet Mlynu. Na skale, która tworzy ten punkt widokowy, łatwo wypatrzeć zielone jaszczurki, które na przełomie kwietnia i maja zmieniają swe ubarwienie na szmaragdowe. Są one niejako symbolem tego parku i występują tylko tutaj. A widoki stąd są na spokojne, pofalowane tereny Parku Narodowego Podyji.


Spacerem do winnicy Šobes
Wędrówkę do winnicy Šobes kontynuujemy najpierw wśród pól winogron i przez las, by dotrzeć w końcu do Dyji, która płynie tu wyjątkowo szerokim korytem, pełnym bystrzy i stopni wodnych. Jeszcze tylko — hop! – przez most linowy na drugą stronę rzeki i uroczym zielonym wąwozem docieramy do winnicy. Šobes, dzięki nasłonecznionemu południowemu zboczu, osłoniętemu przed wiatrem, jest zaliczana do 10 najlepszych obszarów uprawy winorośli w Europie. Można tu także dojechać oznakowaną ścieżką rowerową 48 (5000, Znojemska). W każdy weekend i święta, począwszy od kwietnia (w godzinach od 9 do 18) zapewne do jesieni, można tu skosztować win z tych ziem. Warto więc mieć ze sobą nieco gotówki.



Dzień 4
Znojmo? Tak, znam. Przejeżdżam tamtędy jak jadę do Włoch…
Większość z nas, którzy podróżują przez Czechy na południe Europy, kojarzą Znojmo głównie za sprawą wielkiego sklepu w kształcie zamku, tuż przy granicy z Austrią. A to nie tak! Do Znojma trzeba wjechać i zostać w nim na cały dzień. Miasto jest przede wszystkim pięknie położone — na wzgórzu, u którego podnóża wije się Dyja. Otoczone jest średniowiecznymi murami obronnymi, pełno tu krętych uliczek i malowniczych widoków.



A miasto jest stare, oj stare! Najstarsza w mieście romańska rotunda Marii Panny i św. Katarzyny z połowy XI. wieku na terenie znojemskiego zamku przypomina o świetlanej przeszłości miasta. Tylko kilkaset lat mniej mają podziemia miasta, których korytarze ciągną się przez… 30 kilometrów! Warto tu przyjechać także wczesną jesienią, na obchody Znojemskiego Święta Wina. Święto to upamiętnia rok 1327, gdy do miasta przyjechał król czeski Jan Luksemburski wraz z małżonką, Elišką Přemyslovną. W programie są koncerty, tańce, walki rycerskie i barwne pochody na czele których kroczy nie kto inny, jak Bachus. Impreza trwa 3 dni! Żyć nie umierać!
Atrakcje Znojma
Ale miasto oferuje swe piękno nie tylko z okazji Święta Wina. Co warto tu zobaczyć? Gdzie bywać? Co jeść? Oto krótka lista atrakcji specjalnie dla Was:
- wejdź na balkon kościoła św. Mikołaja, skąd masz najlepszy widok na miasto i Park Narodowy Podyji;
- na świeże piwo zajrzyj do Znojemskiego Piwowara (Znojemský městský pivovar);
- jeśłi wolisz wino, po sąsiedzku jest Enoteka (Enotéka znojemských vín) gdzie za cenę 15-25 czeskich koron (ok. 3-5 zł) za 20 ml, można próbować czeskie wina. Można ich kosztować i na butelki. A jest ich tu aż 160 rodzajów!;
- Rotunda św. Katarzyny i okoliczny plac to również dobry punkt widokowy i najpopularniejsze miejsce na tzw. miejski chill-out;
- Zamek z Znojmie? Jak kto lubi! My już dość dużo zamków widzieliśmy i ostatnio oglądamy je już tylko z zewnątrz;
- Znojemskie Podziemia (Znojemské podzemí) — tras turystycznych jest tu kilka, ale cel, który przyświecał drążeniu tych podmiejskich tuneli, był jeden: gdzieś te wszystkie beczki z winem trzeba było przechowywać!;
- w obrębie murów miejskich znajdziesz mnóstwo uroczych kamienic, w których ukryte są kawiarnie i restauracje;
- dobry gulasz z knedlikami albo wyborną pieczeń wołową w sosie pomidorowym zjesz w restauracji „U zlaté konve”;
- Dyja tutaj dość leniwie płynie, więc możesz wypożyczyć kajaki i oglądać miasto z zupełnie innej perspektywy.



Kończąc
To tyle! Jeśli wpiszecie w Internecie „Park Narodowy Podyji”, to pewnie znajdziecie jeszcze wiele interesujących miejsc, które można tu zobaczyć. Jest i Muzeum Motocykli w Lesna, jest szlak rowerowy wytyczony granicą Żelaznej Kurtyny, Malowana Piwnica w Satov itd. Każdy, kto kocha przyrodę, wędrówki i przygody, znajdzie tu coś dla siebie.
Weselakowa i Spółka radzą
- Jadąc do Czech, zaopatrzcie się w elektroniczną winietę. Kupcie ją przez oficjalną stronę sprzedawcy – LINK
- Jeśli szukacie spokoju, pozostańcie w miasteczkach i wioskach bliżej vranovskiego zbiornika wodnego. Znojmo choć piękne, pełne jest turystów (zwłaszcza z Polski).
- Planując trasy piesze i rowerowe, zaopatrzcie się w aplikację mapy.cz i ściągnijcie do niej mapy offline.
- W Parku Narodowym Podyji nie ma biletów wstępów na teren parku.
- Wycieczkę odbyliśmy na przełomie kwietnia i maja 2022.
Masz ochotę na więcej wypraw z Weselakową i Spółką?
Kliknij poniżej w dowolnie wybrany baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce!


Jak tam pięknie! Dziękuję za tę relację i piękne zdjęcia.
Cieszę się, że się podobało!