Ukryte za zasłoną lasu, miejsce to od wielu lat przyciągało licznych śmiałków żądnych przygód. W świadomości miejscowej ludności uchodziło za miejsce tajemnicze, magiczne, wręcz przyciągające złe moce. Ci, którzy zapuszczali się w te strony, opowiadali o skałach przypominających zwierzęta czy postacie, które nie raz sprawiały wrażenie żywych. A może to tylko pozory i gra cieni? Skamieniałe Miasto i Pogórze Ciężkowickie to plan na jednodniową wycieczkę!
Pogórze Ciężkowickie
Zupełnie nie zwracamy uwagi na wsie i miasteczka położone na północny-wschód od Nowego Sącza. Turystów dociera tu niewielu, jakby myśleli, że na wschód od Jeziora Rożnowskiego nie było już nic ciekawego do zobaczenia. Jakże się mylą! To miejsce stworzone dla tych, którzy szukają sielskiej i spokojnej atmosfery. Pogórze Ciężkowickie z pozoru nie wyróżnia się niczym szczególnym — mieszkańcy Pogórza od lat żyją z roli, a życie tutaj to typowy slow life. Mnóstwo jest starych drewnianych chałup i pięknych przylegających doń sadów. Pola pocięte są na cienkie paseczki i tworzą kolorowy krajobraz. Wśród nich rozsiane liczne kapliczki — proste, drewniane, z metalowym krzyżem; inne zaś trzypiętrowe, murowane, z okienkami. Nierzadko można zobaczyć jeszcze rolnika obrabiającego rolę za pomocą konia. Nie ma tu galerii handlowych, a sklepy — nawet w tych większych miejscowościach — zamyka się o godz. 16:00. To coś dla nas! Jedziemy!

Skamieniałe Miasto
Przyjechaliśmy w ten region po to, aby przejść Skamieniałe Miasto. 1,5 godziny jazdy od Krakowa, wita nas nie kto inny jak „Czarownica”. Wielki głaz zbudowany z ciężkowickiego piaskowca, zakończony haczykowatym nosem do złudzenia przypomina tę legendarną i prastarą postać. Ta skalna głowa ma około 5 metrów wysokości i znajduje się nad skarpą schodzącą do rzeki Białej. Według legendy owa czarownica to kobieta, która została zamieniona w kamień za złorzeczenie księdzu spieszącemu do chorego.
Tuż obok „Czarownicy”, nad rzeką Białą, wznosi się także sporych rozmiarów „Ratusz”. Reszta skałek, którym nadano nazwy zwierząt, postaci i sławnych osób, leży po przeciwnej stronie drogi, tuż za bramą do Rezerwatu Przyrody Skamieniałe Miasto. Te najwyżej położone są na wysokości 367 m n. p.m., więc — sami przyznacie — wysokość w sam raz na małe nóżki.
Trasa biegnie przez piękny las, w którym — co rusz — wyłania się zza drzew kolejny głaz. Czasami jest ich tak wiele i są tak gęsto położone, że tworzą małe labirynty, przez które dzieci mogą się przeciskać. Mogą też na te skały wchodzić i — przede wszystkim — odgadywać nazwy, jakie nadano tym ciekawie uformowanym głazom. Jest więc tu „Orzeł”, „Pianino”, „Pieczarki”, „Żółw”, „Piekiełko” i „Borsuk ”, ale i niewielkie „Baranki” czy ostro zakończone „Piramidy”. Warto na oficjalnej stronie rezerwatu zapoznać się z podaniami, które wiążą się nie tylko z tym miejscem, ale także z poszczególnymi formacjami skalnymi. Dzieciaki będą zachwycone otaczającą ich krainą w połączeniu z barwnymi legendami!
Jeśli pokusicie się na dalszą wędrówkę do wodospadu, poza granice rezerwatu, spróbujcie podpytać miejscowych lub powracających stamtąd turystów, czy w wodospadzie jest woda. Od dwóch już lat, z powodu suszy, woda przepływa tamtędy jedynie po obfitych deszczach lub wiosną po roztopach. Smutne to, że niebawem ta atrakcja może zupełnie zniknąć z ciężkowickiego rezerwatu.
Biecz
Rzut beretem od Skamieniałego Miasta leży Biecz — dawne miasto handlowe, otoczone niegdyś wysokimi murami — dziś zachwyca małomiasteczkowym klimatem. Skąd te mury? Ano nie bez powodu — mieściły się tu niegdyś trzy zamki goszczące osobistości dynastii Piastów i Jagiellonów. To urocze, gwarne miasteczko, którego historię można poznać w muzeum, jest nazywane „małym Krakowem”. Osobiści nie lubię takich porównań. Wiem, że stworzono je po to, aby przyciągały turystów. Niemniej jednak jestem zdania, że każde miasteczko, nawet tak niewielkie jak Biecz, ma coś unikalnego do zaoferowania i nie musi się posiłkować takimi trikami. A Biecz jest unikatowy, bowiem zobaczyć w nim można budowle i dzieła sztuki, których nie powstydziłoby się wiele europejskich miast. Równocześnie pozostaje miasteczkiem niewielkim i położonym z dala od zgiełku i spraw wielkiego świata.
Dzisiejszy Biecz, choć położony na peryferiach Małopolski, niegdyś był niezywkle ważnym ośrodkiem ruchu tranzytowego. Dowodem na to jest ratusz, który nie powstałby przecież w byle dziurze. Jego wieża, wznosząca się na wysokość 58 m, to klasyka renesansu — zbudowana na planie sześciokąta i pokryta sgraffito, zaprasza do swego wnętrza. Pod barokową kopułą znalazła swe miejsce galeria, z której można podziwiać pagórki Beskidu Niskiego i Słowację. Ale w oczy rzuca się przede wszystkim rynek z gotyckimi kamieniczkami, fragmenty murów obronnych, klasztor Franciszkanów i dość duża późnogotycka kolegiata p.w. Bożego Ciała. Jest ona najwybitniejszym dziełem późnogotyckiej architektury sakralnej w historycznej Małopolsce.
To, co dla niegdyś najważniejsze dla Biecza, leży poza ścisłym centrum. Wzgórze zamkowe wznoszące się nad rzeką Ropą pozostaje już jedynie niewielkim wzniesieniem. Po zamku wzniesionym przez króla Wacława II nie został nawet kamień. Pozostały natomiast piękne widoki na całe miasto i Pogórze Ciężkowickie.
Cuda na Pogórzu
Pogórze Ciężkowickie kryje między pagórkami inne, warte zobaczenia miejscowości. Jeśli nie macie dość wędrówki, udajcie się do Bruśnika lub Rzepiennika Biskupiego. W tym pierwszym, na wzgórzu wznosi się wieża widokowa (którą zresztą widać ze Skamieniałego Miasta). W Rzepienniku Biskupim zaś, na szczycie wzgórza, można obejrzeć uroczy kościółek — doskonały obiekt do pleneru fotograficznego.
Ci, którzy wolą obcowanie z zabytkami i kulturą powinni odwiedzić kościół w Binarowej, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Grubo ciosane jodłowe bale, z których wykonany jest kościółek, misternie obite są drobnymi deszczułkami. Na dachu — a jakże by inaczej — ciemny gont. W środku zaś feeria barw bijąca nie tylko z jednonawowego ołtarza – kościółek dosłownie cały jest pokryty malowidłami. UNESCO jest rekomendacją samą w sobie — jedźcie, nie pożałujecie.
Bobowa zaś to centrum koronki klockowej, a w październiku miejscowość ta gości prestiżowy międzynarodowy festiwal poświęcony tej trudnej sztuce. A w sąsiedniej dla Ciężkowic Kąśnej Dolnej zwiedzić możecie „Centrum Paderewskiego” . Ignacy Jan Paderewski mieszkał tu i tworzył. Zajrzyjcie do dworu, sali koncertowej (lista wykonawców i koncertów jest imponującą), a także do pięknego parku. W Ciężkowicach zaś, na rynku, znajdziecie jego pomnik-ławeczkę.
Sami przyznacie, że Pogórze Ciężkowickie ma wiele do zaoferowania! Można nawet zbyt dużo jak na jednodniowy wypad?
Cala Polska ma mnóstwo interesujacych miast, miasteczek, wiosek, przepięknych przyrodniczo miejsc i zakątków. Ta podkrakowska miejscowość jest jedną z takich perełek
Bardzo bym chcials kiedyś tam trafić jeśli Bóg i zdrowie pozwoli, bo uwielbiam podróżować i ogladac ciekawe miejsca, ale wiek (75) i dolegliwosci związane z chodzeniem stoją na przeszkodzie. Ale kocham takie blogi podróżnicze jak ten i hdy je czytam i ogladam fotki, to czuję się jakbym tam była. Dziękuję za piękne opisy intetesujacych i tajemniczych miejsc. Pozdrawiam serdecznie –
Beata
Pani Beato,
po pierwsze życzę Pani mnóstwo siły i zdrowia aby móc spełniać swoje podróżnicze marzenia. Ale proszę też pamiętać, że ja – mimo wciąż młodego wieku i zdrowia – też wszędzie nie zdołam dotrzeć 🙂 Trzeba czerpać i cieszyć się z tego, co daje nam także najbliższa okolica. Patrzeć na wschodzące słońce, podziwiać okoliczne łąki, zachwycać się ptakami w koronach drzew. Ściskam Panią mocno!