Jako że Stramberk to miasteczko na 1-dniowy wypad, zechcieliśmy zobaczyć nieco dalszą okolicę. Plan na ten dzień był prosty: rowerem wzdłuż dorzeczy Odry. Zero zwiedzania, żadnych atrakcji po drodze, tylko my, rowery i Odra. Postanowiliśmy objechać Obszar Chronionego Krajobrazu Pododři czyli dorzeczy Odry wraz z otaczającymi ją lasami, łąkami oraz stawami.

O trasie dwa słowa
Wyruszyliśmy z Bartosovic, wspomnianą już we wcześniejszym wpisie Greenway (czeska numeracja: 5). Na wysokości Kosatki obraliśmy kurs na Ostrawę i dojechaliśmy świetnie utrzymaną ścieżką nr L na przedmieścia tego miasta. Wracając (ścieżkami M, N, A, L), w Jistebniku podjęliśmy decyzję, że nie wracamy już na Greenway i zdecydowaliśmy się kontynuować trasę ścieżkami pieszymi. Było wyboiście, trochę niewygodnie i ciągle pod wiatr, ale ostatecznie — po ponad 5 godzinach — podróż skończyliśmy tam, gdzie ją rozpoczęliśmy. Dystans na liczniku: 55,24 km.
Świetną opcją jest też dojechanie do Ostrawy i zwiedzenie zarówno miasta jak i kompleksu Dolne Witkowice (cz. Dolni Vitkovice). Sprawdźcie koniecznie atrakcje okolicy.

Trasa świetna dla rodzin z dziećmi
Obszar dorzecza Odry to harmonijnie ukształtowana kraina z mnóstwem wody i zieleni. W wielu miejscach wytyczone są miejsca piknikowe oraz rozstawiono altany wypoczynkowe, natomiast teren jest tak wielki (a ludzi w Czechach tak mało), że nie ma tu zatłoczonych miejsc. Meandrująca Odra, liczne dorzecza, kanały i moczary oraz płaska niczym stół i prawie w całości odseparowana od ruchu kołowego ścieżka rowerowa, to miejsce stworzone dla rodzin z dziećmi. Nie trzeba objeżdżać całego terenu — liczne mostki przerzucone nad Odrą i jej odnogami pozwolą na zataczanie małych pętli.
Miasto czarownic i kapeluszników
Wracając do Stramberka, wstąpiliśmy do Nowego Jiczina (urokliwego renesansowo-barokowego miasta), gdzie akurat trwało święto palenia czarownic. Dzieci i dorośli, przebrani za czarownice, biegali po mieście z miotłami, a na obrzeżach miast i wsi dało się zauważyć poustawiane wielkie stosy drewna gotowe na pierwsze majowe ogniska. Miasto świętowało — na straganach strumieniami lało się piwo, a na grillu piekły się okazałe makrele i piwne golonki.
Skąd te czarownice? Wieki temu wierzono, iż o północy z 30 kwietnia na 1 maja czarownice zlatują się na sabaty. Aby się przed nimi ustrzec, rozpalano wielkie ogniska, które miały odstraszyć nadlatujące wiedźmy i wszelkie złe duchy. My właśnie trafiliśmy na ten szczególny dla Czechów dzień. Co więcej, nasi południowi sąsiedzi mają nawet szlak rowerowy o nazwie „Śladami Czarownic”, który prowadzi do dawnych miejsc inkwizycji. W Polsce? Nie do pomyślenia!
Nowy Jiczin (cz. Novy Jicin) to także miasto nakryć głowy. W Muzeum Nowego Jiczyna zlokalizowanym w zamku Żerotyńskich, dostępna jest wystawa rozwoju mody kapeluszniczej. Od 1799 roku powstają w mieście kapelusze, dlatego historia miasta jest nierozerwalnie z nimi połączona.

Rzut beretem od Polski
Stramberk, dorzecze Odry czy Nowy Jiczin — można by rzecz — są rzut beretem od Polski. Oczywiście szybciej można się tam dostać ze Śląska, ale z Krakowa najkrótszą drogą jest do pokonania 170 km. Może trasa rowerowa wzdłuż dorzeczy Odry nie jest destynacją, do której warto jechać specjalnie 2,5 godziny, ale w połączeniu z industrialną Ostrawą, uroczym Stramberkiem czy pięknym Cieszynem staje się miejscem wartym odwiedzenia. Ze Stramberka jest także rzut kamieniem do pięknej Wołoszczyzny i regionu Valassko, a także do Moraw, o których pisałam tutaj.

