Nic nie zapowiadało tego, że będziemy wspominać ten wyjazd jako jeden z fajniejszych weekendowych wypraw. Po długiej i męczącej zimie wyjazd na szlak Orlich Gniazd okazał się doskonałym pomysłem! Mnogość atrakcji i pięknych krajobrazów była powalająca, a trasy wystarczająco krótkie na nierozruszane po zimie nogi Weselakowej i Spółki. Orle Gniazda robią wrażenie — zobaczcie!
Zamek w Mirowie
W pierwsze słoneczne marcowe przedpołudnie zameldowaliśmy się u stóp zamku w Mirowie. Nieszczególnie przekonani do oglądania kolejnej „kupy gruzu i kamieni” stwierdziliśmy, że przecież nie zawsze chodzi o zwiedzanie. Z pewną dozą rezerwy zaczęliśmy podchodzić pod ruiny zamku, po czym nieśmiało wyciągać aparaty i wypowiadać pierwsze „och i ach”. Spółce od razu przypadł go gustu wielki głaz stojący obok zamku. Podeszliśmy w jego kierunku, a już naszym oczom ukazał się i drugi! O! Trzeci! O jaka wielka polana! I ile głazów! Ale tu fajnie!
Położony na skalistym wapiennym wzgórzu zamek w Mirowie powstał prawdopodobnie w XIV wieku, jako strażnica zbudowana za panowania Kazimierza Wielkiego. Z historią zamku wiąże się też osoba księcia Władysława Opolczyka, który — pomimo burzliwego życiorysu i nakłaniania Konrada Wallenroda do rozbiorów Polski — w 1382 sprowadził do Częstochowy Paulinów oraz Cudowny Obraz Matki Boskiej przywieziony z ruskiego Bełza. Można więc powiedzieć, że coś dobrego zrobił.
Przez Grzędę Mirowską
Te wielkie kamienie rozrzucone na polanie przy zamku przyciągały nas niczym magnes. Wraz z kolejnym głazem, chcieliśmy przyjrzeć się kolejnemu, i następnemu. Tak trafiliśmy na czerwony szlak wiodący przez Grzędę Mirowską do zamku w Bobolicach. Rzut okiem na mapę – 2 kilometry dreptania. Idziemy? No pewnie, że idziemy!
Wąską ścieżką, delikatnie wznoszącą się w górę, idziemy przez osobliwy teren należący do Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd — Grzędę Mirowską. Trasa co chwilę najeżona jest wystającymi większymi i mniejszymi wapieniami. Przystajemy co krok, by napatrzeć się na wspinaczy, którzy pokonują pionowe ściany ostańców. Wpierw pod górkę, potem z górki i już na horyzoncie pojawia się Zamek w Bobolicach. To bardzo ważna wiadomość dla Spółki — lubią mieć cel w zasięgu wzroku.
Zamek w Bobolicach
Ostre słońce mocno przypieka wapienną fasadę zamku. Niedawno został on odbudowany, jednakże nie można powiedzieć, że zamek wygląda tak, jak w XIV wieku. Nie zachowały się bowiem żadne dokumenty, które ukazywałyby zamek w pełnej krasie sprzed wieków, dlatego jego odbudowa do dziś budzi kontrowersje. Czy lepsza kupa kamieni, czy też renowacja niezgodna z pierwowzorem? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Jedno jest pewne, pod koniec XV wieku stracił on — podobnie jak zamek w Mirowie — znaczenie obronne, a dziś stanowi doskonały cel wycieczki z dzieciakami. Szlak Orlich Gniazd robi wrażenie!
Sokole Góry
Na drugi dzień, po nocy w przecudnej urody drewnianych domkach „Sokole Ranczo”, udaliśmy się do zamku w Olsztynie. Z „Sokolego Rancza” można do niego dotrzeć przez Rezerwat Sokole Góry. Rezerwat jest poprzecinany licznymi szlakami rowerowymi i pieszymi i doskonale przygotowany do uprawiania tych form turystyki. Ten lesisty masywy najeżony urokliwymi wapiennymi skałkami i pełen jaskiń zamieszkałych przez nietoperze, jest jednym z największych rezerwatów na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Jest piękny i nie powinien być traktowany tylko jako droga prowadząca do zamku w Olsztynie, a jako atrakcja sama w sobie.
Zamek w Olsztynie
Po Ogrodzieńcu to chyba najsłynniejszy zamek na Jurze — Zamek w Olsztynie. Nim jednak do niego dotrzemy, przechadzamy się po olsztyńskim rynku i — niestety – odbijamy od drzwi pracowni artysty ludowego, Jana Wewióra. W XIX-wiecznej chałupie zgromadził on bowiem 800 figurek, z których stworzył szopkę. 350 figurek jest ruchomych i wiem, że ta atrakcja zrobiłaby na Spółce niemałe wrażenie. Ale nic to! Mamy przecież jeszcze do zobaczenia zamek. A do Olsztyna i w Sokole Góry i tak wrócimy! Co się odwlecze, to nie uciecze.
Zamek już widać z daleka! Jak wielka to była warownia, widać już na pierwszy rzut oka! Tak jak większość zamków w okolicy powstał w XIII wieku, a jego znaczenie militarne upadło jeszcze przed potopem szwedzkim. To, co pozostało niezmienne od tamtego czasu, to nie tylko wspaniała sceneria poszarpanych wapiennych ostańców pośród muraw. To także sposób utrzymywanie tych olbrzymich połaci trawy poprzez tradycyjny wypas owiec. Musimy tam wrócić, by zobaczyć to na własne oczy! Redyk w sercu Jury – to musi być coś!
Niezwykła kraina
Szlak Orich Gniazd robi wrażenie! Ten niesamowity szlak ciągnący się od Jasnej Góry aż po Wawel stanowi niebywałe dziedzictwo historyczne, krajoznawcze i przyrodnicze. O zabytki i piękne krajobrazy tu łatwiej niż w innych częściach kraju. Jeśli jeszcze tu nie dotarliście, bo — tak jak my — myśleliście że to tylko „kupa gruzu i kamieni”, to przeproście się ze swoim nastawieniem i ruszajcie na Jurę! Koniecznie odwiedźcie jeszcze Stary Młyn – Muzeum Dawnych Rzemiosł w Żarkach, o którym już kiedyś wspominałam na blogu. I dajcie znać, czy Wam się podobało!