Zielone tarasy wyrwane ostrym zboczom góry, drewniane chaty, kolorowe futryny i uszy. Wszędzie uszy! A do tego oszałamiający zapach cynamonu, korzennych przypraw i świeżo upieczonego ciasta. Oto maleńki Stramberk (cz. Štramberk), za którym stoi wielka Truba i nie mniej ciekawa historia. W oczekiwaniu na wiosnę już dziś zapraszam Was do zaplanowania swoich wiosennych aktywności i przeczytania czym wyróżnia się uroczy Stramberk.

Miasteczko pachnące piernikiem
Na skraju Moraw, tuż przy granicy z Beskidami i Wołoszczyzną przycupnęła maleńka miejscowość. Widać ją już z daleka. Jadąc lokalną drogą 4821, wzdłuż której rosną karłowate grusze, jabłonie i śliwy, nie sposób przeoczyć celu podróży. Na horyzoncie, mimo kilku widocznych szczytów, jeden jest wyjątkowo charakterystyczny. Posiada bowiem wysoką wieżę. Wystarczy nie spuszczać jej z oka, by z łatwością dotrzeć do celu. Chwilę później jesteśmy już u podnóża góry i ostrym podjazdem wtaczamy się na niewielki, pochyły rynek. Właśnie tu znajduje się uroczy Stramberk z pochyłymi uliczkami i drewnianymi domkami.
Wysiadając z samochodu na urokliwym rynku, od razu daje się odczuć zapach świeżo upieczonych korzennych ciastek. Zapach unosi się z kilku piekarni ulokowanych wokół ryneczku, a piecze się w nich tutejszy przysmak — Stramberskie Uszy, czyli piernikowe ciasteczka w kształcie rożka.

Ach ci Tatarzy!
Legenda głosi, że tradycja pieczenia korzennych uszu zrodziła w związku z najazdem tatarski w 1241 roku. Mieszkańcy okolicznych miejscowości znaleźli chwilowe schronienie na górze Kotouč, a gdy zerwała się burza, wykorzystali oni brak czujności Tatarów. Pod osłoną nocy przekopali oni tamę jeziora i zatopili nieprzyjaciela. Po opadnięciu wód, podczas przeszukiwania tatarskiego obozu, mieszkańcy Stramberka mieli znaleźć worek wypełniony nasolonymi uszami chrześcijan. Miały być one wysłane chanowi na dowód zwycięstwa Tatarów nad mieszkańcami tych ziem. Do dziś, na tę pamiątkę, piecze się tutaj „Stramberskie uszy”. Wypieka się je w kilku domach w okolicach rynku, chałupniczymi metodami. Smakują wybornie — zarówno saute, jak i wypełnione bitą śmietaną.
Miasto nieoczywiste
Uroczy Stramberk jest różnorodny. Pochyły rynek, w którym na pierwszy plan wychodzi kościół św. Nepomucena, otoczony jest przez barokowe kamieniczki. Nieco poniżej rynku, wśród krętych brukowanych uliczek przycupnęły wołoskie chaty zrębowe z XVII i XVIII wieku. Ułożone kaskadowo, stoją na skrawkach ziemi, otoczone niskimi murkami z kamienia. A nad wszystkim góruje wieża Truba, wraz ze schroniskiem i ruinami zamku. Coraz bardziej utwierdzamy się w przekonaniu że uroczy Stramberk to był dobry wybór.
Miejski Piwowar, który powrócił niedawno w to miejsce po 150 latach przerwy, waży na rynku lokalne piwo „Trubac” (pol. Trębacz). Karmi też bardzo dobrze! Ale piwo wykorzystuje się tutaj nie tylko żeby je w siebie wlewać, ale także po to, by się w nim kąpać. Co poniektórzy szumnie nazywają Stramberk piwnym uzdrowiskiem, ale byłabym ostrożna przy korzystaniu z tego określenia. Piwo faktycznie się tu warzy. Zażyć ciepłej, piwnej kąpieli także można, ale tylko w jednym z hoteli zlokalizowanych przy rynku. Nie nazwałabym więc tego uzdrowiskiem.
Stramberk oferuje jeszcze możliwość zwiedzania m.in. Muzeum Marionetek, ale ogród botaniczny i arboretum (cz. „Botanická zahrada a arboretum”) brzmi lepiej niż muzeum. Obydwa te kwietne miejsca znajdują się w dawnym kamieniołomie wapienia, który przycupnął na południowym stoku Białej Góry (556 m.n.p.m). Z rynku, czerwonym szlakiem dostaniemy się tam w 30 minut mijając przy okazji także i Jaskinię Sipka, która jest stanowiskiem archeologicznym. Góra ta jest dostępna dla każdego turysty, a na swoim szczycie oferuje 43-metrową wieżę widokową. Ale to nie jedyna wieża w mieście.

Wyjątkowa Truba
Nad miastem wznoszą się ruiny zamku Strallenberg, z wysoką cylindryczną wieżą o nazwie Trúba (Trąbka). To ta sama wieża, którą widzieliśmy z daleka, jadąc do miasta. Do zamku, wśród zieleni i kwitnących bzów, prowadzą schody. Nie można ich przegapić — znajdują się w zachodniej pierzei rynku. Truba zwieńczona jest drewnianą galerią, z której rozciąga się bajeczny widok na Podbeskidzie. Wejście na nią jest płatne — bilet kosztuje 40 CZK dla osób dorosłych i 20 CZK dla dzieci i emerytów. Można też zajrzeć do turystycznej chaty Dr. Hrstky zlokalizowanej u podnóża Truby — ma ona klimat naszych schronisk.
Rzut beretem od Stramberka
W niewielkiej odległości od miasteczka znajdują się jeszcze dwie atrakcje: Pribor (miasto, w którym urodził się Sigmund Freud; w jego domu rodzinnym znajduje się muzeum poświęcone jego osobie) i Koprivnice (tam zaś do zobaczenia jest muzeum czeskich samochodów Tatra). Obydwie miejscowości są mało urokliwe, dlatego warto wsiąść na rower i europejską ścieżką Greenway (Wiedeń – Morawy – Kraków) lub inną lokalną ścieżką pojeździć po okolicy i nacieszyć oczy przepięknymi widokami. Mnie szczególnie do gustu przypadły pagórki obsypane żółtym kwieciem rzepaku oraz rzędy śliw i jabłoni przy drogach.
Uroczy Stramberk jawi się więc jako miejsce stworzone do odwiedzenia go z dziećmi. Są dwie wieże, na które można się wdrapać; jest legenda, wokół której można zbudować cały wyjazd. Są i słodkości sprzedawane na rynku i sporo ruchu na świeżym powietrzu. A dla tych szukających sportowych wyzwań, okolica oferuje świetne ścieżki rowerowe wzdłuż dorzeczy Odry oraz wzdłuż rzeki Beczwy.

Weselakowa i Spółka radzi:
- Stramberk leży 65 km od przejścia granicznego w Gorzyczkach i 50 km od granicy w Cieszynie;
- Aby dojechać do Stramberka nie potrzebujesz winiety – musisz kierować się bocznymi drogami;
- Warsztaty firm wypiekajacych „stramberskie uszy” zlokalizowane przy rynku są otwarte na oścież w słoneczne dni – można podglądać w jaki sposób są one wytwarzane;
- Wejście na wieżę Truba jest płatne, ale warto zainwestować te kilka koron, bo widoki z góry są zacne;
- Smacznie zjecie w restauracji u „Miejskiego Piwowara” na rynku; ale nie brakuje tu też innych restauracji i oraz całkiem niezłej pizzerii „Piccolo”’
- Koniecznie przespacerujcie się uliczkami poniżej rynku, wśród starej drewnianej zabudowy;
- Jeśli macie czas i siłę, wybierzcie się także do arboretum, z którego rozpościera się piękny widok na cały Stramberk;
- Miasteczko warte odwiedzenia z dziećmi;
- Miejsce odwiedziliśmy w kwietniu 2018
Masz ochotę na więcej podróży z Weselakową i Spółką?
Kliknij w poniższy baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce.

