Ci, którzy choć trochę orientują się w tematyce turystyki uzdrowiskowej, nie powinni mieć trudności z wymienieniem co najmniej kilka polskich kurortów. A gdyby zapytać ich o słynne europejskie uzdrowiska, z pewnością wymienią niemieckie Baden-Baden, francuskie Vichy czy czeskie Karlowe Wary. Ale Czechy skrywają w sobie także kilka innych sanatoryjnych perełek, a jedną z nich są Luhačovice – uzdrowisko na Morawach.

Pohádkove czyli bajkowe
W malowniczej i słonecznej dolinie Obszaru Chronionego Krajobrazu Białych Karpat leży miasteczko Luhačovice (pol. Luhaczowice). Po czesku słowo pohádkove znaczy bajkowe i takie właśnie są tutaj domy: kolorowe, bogato zdobione, nieoczywiste, na swój sposób dziwne. Tynk w kolorze łososiowego różu o dziwo dobrze koresponduje z błękitnymi framugami i seledynowymi zdobieniami nad oknami. A drzwi w kolorze ochry na fikuśnym zielonym ganku, wcale nie gryzą się z całą bryłą budynku. I te zdobienia, te świdermajery, wykusze…

Opisane budynki nie są wyjątkami — wszak niemal każdy dom czymś tu się wyróżnia. Wszystkie odnowione i szykowne pysznią się przy ulicy Nábřeží, nad potokiem Šťávnice. Łączy ona nieco ruchliwe centrum miasteczka z jego reprezentacyjną częścią. Ta piękniejsza część miasta zwie się Luhačovickimi Łaźniami (cz. Lázně Luhačovice), a tuż przy nich leży park zdrojowy. Bo tak, Luhacovice są uzdrowiskiem i prócz pięknej architektury kryją w sobie bogactwo schowane pod ziemią. Przedstawię Wam zatem Luhačovice — uzdrowisko na Morawach.





Woda mineralna to nie wszystko
Gdy w XVII wieku Johann Ferdinand Hertod — fizyk i lekarz — opisał wspaniałe właściwości tutejszej nieco słonej wody, Luhačovice były miejscowością na pograniczu wsi i miasta. Wieść o prozdrowotnych właściwościach wody rozeszła się lotem błyskawicy w środowisku lekarzy. Ale sama miejscowość chowała się w cieniu słynnych uzdrowisk na zachodzie Czech: Karola, Marii i Franciszka (wymienianych jednym tchem jako Karlowe Wary, Mariańskie i Franciszkowe Łaźnie).
Vincentka (bo taką nazwę 100 lat później otrzymała woda), rozlewana jest od 1810 roku do butelek. Wspomaga leczenie dróg oddechowych, schorzeń strun głosowych, a także zaburzeń przemiany materii i trawienia. W przypadku inhalacji polecana jest w m.in. chorobach dolnych i górnych dróg oddechowych. Ale to nie wystarczy, aby konkurować z innymi czeskimi uzdrowiskami.




Zróbmy sobie uzdrowisko inne niż wszystkie
Decydującym impulsem do stworzenia spójnego, zachowanego do dziś kompleksu uzdrowiskowego było założenie w 1902 roku spółki akcyjnej, która wykupiła cały teren uzdrowiska. W ten sposób Luhačovice stały się jedynym większym kompleksem uzdrowiskowym na terenie monarchii austro-węgierskiej, który miał czeskiego właściciela. Przemiana wsi w uzdrowiskową perłę przypada na czas, w którym przecinają się drogi doktora Františka Veselý — promotora tutejszych wód — oraz słowackiego architekta Dušana Jurkoviča. Ten drugi ma już za sobą udane realizacje schronisk Libušína i Maměnki na przełęczy Pustevny. Udaje im się przekonać właścicieli miejscowości do zbudowania tu sanatorium z prawdziwego zdarzenia. Ale nie takiego, jakich w Czechach jest już kilka i do których mogą jeździć jedynie majętni, dobrze sytuowani Prażanie, Niemcy czy Austriacy.
Ci dwaj stawiają bowiem na folklor, prostotę i kameralność, by każdy morawski winiarz i słowacki rolnik czuli się tu jak u siebie i bez zbędnego zakłopotania. I jak to w życiu bywa, na papierze projekt wyglądał imponująco i z rozmachem, ale Jurkovičowi udaje się zrealizować jedynie część budynków. W ciągu zaledwie trzech lat wybudował on dwanaście obiektów, z czego do dzisiaj zachowało się jedynie osiem z nich. Ale jedno jest pewne: Luhačovice — uzdrowisko na Morawach — nagle było na ustach wszystkich Czechów.


Vincentka i jej szesnaście koleżanek
Vincentkę, lecznicą wodą już poznaliście. Każde uzdrowisko chwali się swoimi wodami, więc i Luhačovice podkreślają, że co godzinę spod ziemi wytryska 15 tysięcy litrów wody mineralnej. Uważana jest ona za jedną z najlepszych w Europie ze względu na wysoką zawartość składników mineralnych i wolnego dwutlenku węgla. Ale prócz Vincentki bije tu 16 innych źródeł o bogatych właściwościach i z różnym składem. Z 9 wodotrysków i kraników ustawionych w mieście można zupełnie za darmo pić lecznicą wodę. Także w domu zdrojowym do woli można delektować się leczniczymi wodami. W tym celu należy uprzednio zakupić w automacie papierowy kubeczek za równowartość 1 lub 2 złotych.


Co jeszcze warto zobaczyć, a co zjeść w Luhačovice – uzdrowisko na Morawach?
Obok domów Jurkoviča nie możecie przejść obojętnie. Koniecznie zobaczcie więc sanatorium Jestřábí, wille Valaška i Vlastimila, Sluneční lázně czy Pawilon Muzyczny. Ale warto też niespiesznie przespacerować się po sanatoryjnej kolumnadzie, parku zdrojowym oraz wzdłuż głównej ulicy miasta, aby podziwiać uzdrowiskowe wille. Nie pomińcie także Domu Augustiańskiego i budynku teatr uzdrowiskowego. W okolicznych lasach można poszukać pradawnych mogił, a na początku miasteczka wznosi się zamek. W ciepłe miesiące letnie można skorzystać z kąpieli w luhačovickiej zaporze, obok której biegnie czterokilometrowa ścieżka dla rolkarzy.
Czy to tyle? Chyba tak, bo Luhačovice — uzdrowisko na Morawach — jest zupełnym przeciwieństwem polskich uzdrowisk. Nie natkniecie się tu na stragany z mieczami, ciupagami i szczekającymi pieskami. Nie ma też dmuchańców, trampolin, wypożyczalni hulajnóg czy dyskotek. Ścisłe centrum uzdrowiska i park zdrojowy wolne są od tandety i chińszczyzny. Tutaj spędza się czas inaczej: wystawiając twarz do słońca, popijając Vincentkę i zajadając pachnące Lázeňské oplatky (uzdrowiskowe wafle), którymi pachnie tu całe miasto. Te okrągłe wafelki, w przeróżnych smakach, sprzedawane są tu niemal w każdym miejscu. Nie można więc stąd wyjechać, nie spróbowawszy Vincentki oraz wafelków.




Weselakowa i Spółka radzi:
- Jeśli podróżujecie samochodem, warto zostawić go na darmowym parkingu między dworcem autobusowym i kolejowym – o tutaj. Stamtąd, do początku deptaku jest 850 m. Samochód można też zostawić ciut bliżej, jednak wówczas trzeba już liczyć się z opłatami za postój.
- Koleją też będzie wygodnie. Specjalnie do Luhačovic została pociągnięta nitka kolejowa i miasto to jest ostatnim przystankiem na trasie z Uhersky Brod.
- W starej części uzdrowiska oraz przy parku zdrojowym ulokowane są głównie sanatoria. Jeśli szukacie noclegu w hotelu z programem wellness, będzie on najpewniej znajdować się poza ścisłym centrum miasteczka, powyżej uzdrowiska.
- Na herbatę czy kawę i słodką przekąskę warto wejść do kawiarni Salon De The ulokowanej w kolumnadzie lub klimatycznej Kavárna v Myslivně.
- Warto mieć ze sobą bidon, by w trakcie spacerów po mieście napełniać go wodą wprost ze źródeł – za darmo.
- Wielkim świętem morawskiego uzdrowiska Luhačovice jest rytuał otwarcia i święcenia źródeł. Odbywa się ono najczęściej w maju. Kulminacją imprezy jest korowód mieszkańców w strojach ludowych lub w strojach z epoki, który udaje się do poszczególnych źródeł.
- Uzdrowiskowa zabudowa oczekuje na wpis na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
- Będąc w regionie, warto zajrzeć do Zlina i zwiedzić tamtejsze imperium producenta obuwia – Baty.
- O innym czeskim uzdrowisku – Trzeboniu – przeczytacie tutaj.
- Podróż do Luhačovic odbyliśmy w październiku 2022 roku.

Masz ochotę na więcej wypraw z Weselakową i Spółką?
Kliknij poniżej w dowolnie wybrany baner, a przeniesiemy Cię w kolejne piękne miejsce!

